|
Prolog
Bogactwo jest rzeczą;
pieniądz jest znakiem.
Znak powinien zależeć od rzeczy.
Bogactwem są rzeczy
użyteczne, które odpowiadają ludzkim potrzebom.
Kapitał to tylko
rzeczy, które służą do wytwarzania innych rzeczy, a papiery
wartościowe powinny być rzeczy tych odzwierciedleniem.
“Są pewne kategorie
dóbr, o których można słusznie twierdzić, że powinny być
zarezerwowane dla zbiorowości, gdyż z ich posiadaniem wiąże się
władza ekonomiczna, której nie można pozostawić w rękach osób
prywatnych bez narażenia dobra publicznego”. [...]
“W naszej epoce od
razu uderza w oczy nie tylko nagromadzenie bogactw, ale ponadto
skupienie ogromnej dyskrecjonalnej władzy ekonomicznej w ręku małej
liczby ludzi, którzy zazwyczaj nie są właścicielami, lecz tylko
zwykłymi depozytariuszami i poręczycielami kapitału, którym
zarządzają według swego upodobania”.
“Władza ta jest
szczególnie wielka u tych, którzy będąc absolutnymi właścicielami i
panami pieniądza, zarządzają kredytem i rozdzielają go według swego
uznania. W ten sposób doprowadzają krew do organizmu ekonomicznego,
którego życie trzymają w swoim ręku, tak że bez ich zgody nikt już
nie może oddychać” (Pius X, Encyklika Quadragesimo anno).
“Reforma struktury
światowego systemu finansowego jest z pewnością jedną z
najpilniejszych i najpotrzebniejszych inicjatyw” (Jan Paweł II. List
z 26.09.1985 do uczestników Genewskiej Konferencji Narodów
Zjednoczonych na temat Handlu i Rozwoju).
Sztuczka z pieniędzmi
Już czas, by
społeczeństwa na całym świecie poznały alarmujące fakty.
Sprawdź swą wiedzę
o nich, śledząc poniższe pytania:
-Czy wiesz, że żaden
bank nie pożycza złożonych w nim pieniędzy?
-Czy wiesz, że gdy
bank pożycza pieniądze, TWORZY je z niczego?
-Czy wiesz, że
pożyczki bankowe to tylko zapisy w rubryce kredytowej bankowych
rejestrów? Nie posiadają żadnej innej egzystencji.
-Czy wiesz, że
praktycznie wszystkie pieniądze ludności wchodzą w obieg jako długi
wobec banku?
-Czy wiesz, że
pożyczka zaciągnięta w Banku Narodowym oznacza dla społeczeństwa
taki sam dług, jak gdyby była zaciągnięta w banku prywatnym?
-Czy wiesz, że
“nienaruszalność wkładów” jest wygodną zasłoną, za którą stwarza się
kredyt?
-czy nie przyszło ci
do głowy, że bankom jest bardzo na rękę to szczególne udogodnienie w
tworzeniu kredytu i stopniowe wpędzanie narodu w sieć zadłużenia,
ponieważ tworzą one drogo sprzedawany kredyt FINANSOWY, w oparciu o
kredyt RZECZYWISTY tworzony przez społeczeństwo?
-Czy wiesz, że w ciągu
ostatnich 40 lat, od 1944 do 1984 roku, narodowy dług Australii
(Związku i Stanów) wzrósł z 4 734 milionów do 43 933 milionów
dolarów?
-Czy zdajesz sobie
sprawę, że dług ten jest w dużej mierze własnością banków - jeśli
nie bezpośrednio, to w postaci pożyczek gwarancyjnych?
-Czy zdajesz sobie
sprawę, że sumy opodatkowania dochodowego w Związku Australijskim
wzrosły od 431 milionów dolarów w latach 1944-45, tj. od 59 dolarów
na głowę do 36 339 milionów dolarów w latach 1984-85, tj., co
najmniej do 2340 dolarów na głowę?
Biuro podatkowe
Związku zatrudniało nie mniej niż 15 904 ludzi (dane na 30.06.1985)
i zapłaciliśmy i m pensje w wysokości 317,5 miliona dolarów.
-Czy wiesz, że podatek
obrotowy - wprowadzony w 1930 roku, jako “tymczasowy środek
zaradczy” wzrósł w ciągu około 39 lat (1946/47 - 1985/86 od 72,5
miliona do 6000 milionów dolarów? Wynosi on obecnie ponad 385
dolarów na głowę ludności Australii.
-Czy zdajesz sobie
sprawę, że ilekroć rząd pożycza pieniądze na roboty publiczne,
ludność zostaje tym długiem obciążona (po wieczne czasy), ale nigdy
nie księguje się wartości tych prac na jej dobro?
-Czy wiesz, że każdy
zwrot pożyczki bankowej kasuje istnienie odpowiedniej sumy
pieniędzy?
-Czy wiesz, że
Państwowe Obligacje Skarbowe są rządowymi skryptami dłużnymi -
narodowymi kwitami zastawnymi, oddającymi dobra Australii pod zastaw
bankom, w zamian za pożyczanie nam NASZEGO WŁASNEGO kredytu
finansowego?
-Czy wiesz, że banki
nabywają place budowy, wznoszą budynki i wchodzą w posiadanie
własności bez żadnych kosztów własnych - dzięki prostej czynności
uznawania swych własnych czeków?
Możesz odrzucić te
stwierdzenia jako “niewiarygodne” czy “absurdalne”,
lecz przekonasz się, że każde z nich zostanie udowodnione ponad
wszelką wątpliwość.
Większość z nas
wychowała się z bardzo niejasnymi pojęciami na temat pieniądza. Nie
mamy wątpliwości, że Rząd ma prawo drukować banknoty i bić monety.
Co do reszty, nasza wiedza jest bardzo niejasna.
Na przykład ludzie
przeważnie są ofiarami nieporozumienia w przekonaniu, że jedynym
pieniądzem w obiegu są banknoty i srebrne czy mosiężne monety.
Stanowią one bardzo, bardzo małą część pieniędzy krążących w
społeczeństwie.
Faktycznie,
banknoty i monety - tj. prawne środki płatnicze - są używane w
niespełna pięciu procentach ogólnej sumy zakupów w Australii. Ponad
95 procent wszystkich transakcji dokonuje się w czekach.
Pieniądz w postaci
czeków jest w rzeczywistości pieniądzem tworzonym w banku - kredytem
bankowym - lecz działa dokładnie tak samo, jak waluta obiegowa.
Autorytety bankowości, cieszące się światowym uznaniem, stwierdzają,
że banki mogą tworzyć i tworzą kredyt w wysokości za dziwięcio-,
dziesięciokrotnie przewyższającej ich zasoby gotówkowe.
Banki bardzo
starają się o podtrzymanie fikcji, iż są tylko “strażnikami
depozytów swoich klientów” - że pożyczają depozyty, oraz że ich
dochody pochodzą z różnicy między oprocentowaniem płaconym
depozytorom, a tym które otrzymują od pożyczkobiorców.
Tego rodzaju
wyobrażenie jest całkiem niesłuszne. Powszechne przyjmowanie tego
wielkiego złudzenia finansowego za prawdę jest źródłem przeważającej
części fałszywych pojęć na temat pieniądza.
Fakty odnośnie
pieniądza są następujące:
1) Banki nie pożyczają
złożonych u nich pieniędzy.
2) Każda pożyczka
bankowa lub przekroczenie konta jest aktem stworzenia całkiem nowego
pieniądza (kredytu). Stanowi on czysty przyrost ilości pieniądza
krążącego w społeczeństwie.
3) Gdy bank pożycza
pieniądze, nie zużywa do tego ani krzty pieniędzy depozytorów.
4) Praktycznie
wszystkie pieniądze w społeczeństwie mają swe źródło w jakimś
oprocentowanym długu wobec banków.
Technika pożyczki bankowej
Gdy bank pożycza
komuś np.: 1000 dolarów, wszystko co czyni polega na otwarciu
rachunku na imię pożyczkobiorcy - jeśli nie ma on jeszcze rachunku -
i wpisaniu, na początku odpowiedniego rejestru, granicznej wartości
kredytu: 1000 dolarów.
Obecnie
pożyczkobiorca może swobodnie dokonywać operacji wypłat z rachunku
do wysokości udzielonej pożyczki, a nawet powyżej tej kwoty, w
granicach ustalonych przez bank.
Gdy na
rachunku zostaje wystawiony czek, a czek ten zostaje z kolei
umieszczony na innym rachunku w tym samym lub innym banku - powstaje
tym samym “depozyt” i zwiększa się zasób pieniądza.
W ten sposób
pożyczki bankowe tworzą “depozyty”, które oczywiście nie są źródłem
pożyczanych pieniędzy, a raczej odwrotnie, są one wynikiem
udzielania pożyczek.
Co mówią autorytety
Zwróćmy się do
niepodważalnych autorytetów w dziedzinie tworzenia bankowych
kredytów.
Dyrektor Eccles,
swego czasu przewodniczący zarządu Federalnego Banku Rezerw Stanów
Zjednoczonych powiedział, zeznając przed komisją Kongresu:
“Banki mogą tworzyć i
unicestwiać pieniądze. Kredyt bankowy jest pieniądzem. W większości
naszych interesów używamy tej właśnie postaci pieniądza, a nie
waluty, uważanej powszechnie za pieniądz”.
(Encyklopedia
Britanica, wyd. 14, pod hasłem Bankowość i kredyt (tom 3 str. 48):
“Bank tworzy kredyt.
Błędem jest przypuszczenie, że kredyt bankowy jest tworzony w
istotnej części przez wkłady bankowe. Środkiem płatniczym są długi
wobec banku, stanowiące pieniądz kredytowy. Stanowi on czysty
przyrost ilości środków płatniczych w społeczeństwie”.
Pan R.G. Hawtrey,
były asystent podsekretarza stanu w brytyjskim Ministerstwie Skarbu,
w swej publikacji “Trade Depression and the Way Out” (upadek handlu
- drogi wyjścia) powiada:
“Gdy bank udziela
pożyczki, tworzy pieniądze z niczego”.
Hawtrey napisał też
w swej książce “The Art of Central Banking (Sztuka centralnej
bankowości):
“Bank pożyczając
tworzy kredyt. W parze z pożyczką, którą wpisuje na konto swych
aktywów, zapisuje depozyt, po stronie swych pasywów. Lecz inni
pożyczkodawcy nie mają tej mistycznej władzy tworzenia środków
płatniczych z niczego. Mogą pożyczać tylko pieniądze uzyskane w
wyniku swej działalności gospodarczej”.
Ekonomista Lord
Keynes, swego czasu członek zarządu Banku Anglii, stwierdza:
“Nie może być żadnej
wątpliwości, że wszystkie depozyty są tworzone przez banki”.
Profesor Soddy,
znakomity fizyk z uniwersytetu Oxford, napisał:
“Czy w naszych czasach
niewiary w cuda w świecie fizycznym, można by znaleźć większy
dziwoląg od tych instytucji, które jakoby pożyczają pieniądze, lecz
ich nie pożyczają, ale je tworzą? A gdy się je im zwraca -
unicestwiają je? Którym udało się zrealizować tym samym niemożliwy
fizyczny cud, aby nie tylko dostać coś za nic, ale ponadto
otrzymywać z tego tytułu niekończące się odsetki?”
Profesor H. Kniffer
w American Banking Practice (Amerykańska praktyka bankowa) także
zaświadcza o tym fakcie:
“Stosunek gotówki do
udzielonych kredytów, niezbędny dla utrzymania się banku, jak to
wykazała wieloletnia praktyka, wynosi 2,5 %, z 7,5 -procentową
rezerwą w innych bankach”.
(Dane te zbliżone
są do australijskich, gdzie banki handlowe mają niewielkie zapasy
gotówki dla wypłat w walucie oraz depozyt w Australijskim Banku
Rezerw)
Jedyne ograniczenie w udzielaniu
pożyczek
Lipcowe wydanie
Barch Banking z 1938 r. (pismo angielskich bankowców) stwierdza:
“Spór o wskaźniki
kredytowe jest zupełnie jałowy, ponieważ istnieje dostatecznie wiele
autorytatywnych wypowiedzi, wykazujących wtajemniczonym, że banki
tworzą kredyt bez ograniczeń”
Istnieje tylko jedno
ograniczenie. “Rozsądna praktyka bankowa” ogranicza tworzenie
kredytu do 9, 10 krotnej wartości posiadanej przez bank gotówki.
(Chamber’s
Encyclopedia (1950) tom 2, str. 99, pod hasłem Bankowość i kredyt
podaje:
“Faktem jest, że
pożyczki bankowe są traktowane tak jak pieniądz, co stanowi
uzasadnienie stwierdzenia, iż ‘pożyczki bankowe tworzą depozyty’.
Tworzenie to ma miejsce, gdy wartość pożyczki wpisuje się na
rachunek kredytowy klienta lub gdy stosuje się inną praktykę,
polegającą na tym, że polecenie przekraczającej konto wypłaty
jednego klienta staje się depozytem dla innego”.
(Czasopismo
Economics of Enterprise (Ekonomia przedsiębiorstwa) z Davenport
stwierdza:
“Banki nie pożyczają
swych depozytów, lecz poprzez zwiększanie kredytów, tworzą
depozyty”.
Bankowość to niemalże czysta
księgowość
Nieżyjący już Sir
Edward Holden, wybitny bankier brytyjski powiedział:
“Bankowość to niemalże
sama księgowość. Polega na transferze kredytu od jednej osoby do
drugiej. Transfer dokonuje się przez czek. To czeki stanowią
właściwą walutę (a nie obiegowe środki płatnicze). Waluta to
pieniądz”.
Reginald Mc Kenna,
były minister Skarbu i prezes Midland Bank, zwracając się do
akcjonariuszy banku 25 stycznia 1924r., powiedział (jak podaje w
swej książce Post-War Banking; -Bankowość powojenna):
“Obawiam się, że
zwykły obywatel nie byłby zachwycony, gdyby mu powiedziano, że banki
mogą tworzyć i unicestwiać pieniądze i czynią to. Ilość istniejącego
pieniądza zmienia się jedynie w zależności od działalności banków,
polegającej na zwiększaniu lub zmniejszaniu bankowych pożyczek i
depozytów. Wiemy jak się to robi. Każda pożyczka, przekroczenie
konta czy bankowy nabytek, tworzy depozyt, zaś każdy zwrot pożyczki,
przekroczenia konta czy sprzedaż czegoś przez bank, unicestwia jakiś
depozyt”.
H.D. Mc Leod
stwierdza w swej książce Elements of Banking (Podstawy bankowości):
“Gdy mówi się, że
wielki Londyński Bank Akcyjny posiada około 50 milionów funtów
depozytów, prawie wszyscy rozumieją przez to, iż posiada on 50
milionów aktualnej gotówki, którą może ‘pożyczyć’, jak to się mylnie
określa. Jest to zupełne i całkowite złudzenie. Owe ‘depozyty’ nie
są w ogóle żadnymi depozytami gotówkowymi. Nie są one niczym innym,
jak ogromną superstrukturą kredytu”.
Hartley Withers
napisał w swej książce International Finance(Międzynarodowe
Finanse):
“Społeczność finansowa
uważa kredyt zapisany w rejestrach Bank of England za ‘gotówkę’ i ta
miła fikcja dała bankowi możność tworzenia gotówki za pociągnięciem
pióra, w dowolnych rozmiarach, podległych tylko jego własnemu
osądowi odnośnie tego, co jest rozważne i rozsądne” (s.31)
“Może się zdarzyć, że
pożyczkobiorcy zażądają udostępnienia faktycznej gotówki. W takim
razie część kredytu może być wypłacona w banknotach, ale ogólną
regułą jest to, że Bank przeprowadza operacje dostarczania pilnych
kredytów poprzez same zapisy księgowe”
(s. 32)
Heinz Wolfgang
Arndt, profesor ekonomii na Uniwersytecie Narodowym w Canberra,
pisząc o bankowości w New International Illustrated Encyclopaedia,
tom 1. s. 321, tak powiada:
“Inną ważną funkcją,
zastrzeżoną wyłącznie dla systemu bankowego, jest dostarczenie
społeczeństwu pieniędzy i zarządzanie systemem monetarnym. Obie te
funkcje są ściśle powiązane ze sobą, ponieważ współczesny pieniądz
jest stwarzany przez banki w procesie przyznawania kredytu”. (Uwaga:
“stwarzać” znaczy wytwarzać z niczego)
Dobrej prawniczej
definicji bankowości dostarczył Komitet Sądowniczy Królewskiej Rady
Przybocznej, w znanej sprawie nacjonalizacji banku (Commonwealth
Law Reports), 1947, tom 79, s. 632-633).
“Działania bankowe,
polegające na tworzeniu i transferze kredytu, tworzeniu pożyczek,
nabywaniu i zbywaniu lokat kapitałowych i na innych temu podobnych
operacjach, są częścią składową przemysłu i handlu i wzajemnych
stosunków nowoczesnego społeczeństwa”.
BANKI HANDLOWE
: H. W. Arndt i C.P. Harris, w swym podręczniku The Australian
Trading Banks (Australijskie banki handlowe), tak komentują ten
temat w specjalnym dodatku pt: ”Tworzenie pieniędzy”:
“Proces tworzenia
pieniędzy przez banki wciąż opisuje się powszechnie jako polegający
na ‘depozytach’ pieniężnych składanych przez klientów w bankach’,
które następnie mogą ‘pożyczać więcej pieniędzy niż posiadają’,
ponieważ część pożyczonych pieniędzy ‘wraca do nich jako depozyty’.
Opis ten jest
obecnie szkodliwy mylący. Jest zwodniczy ponieważ mylnie sugeruje:
a) że pieniądz to
banknoty i monety, zaś depozyty nie są pieniędzmi;
b) że banki jedynie
zaciągają pożyczki i same pożyczają pieniądze tworzone przez kogoś
innego;
c) że depozyty biorą
się głównie z wpłat klientów dokonywanych w banknotach i monetach, a
jedynie wtórnie z pożyczek bankowych”.
Dr COOMBS: Były
naczelny dyrektor Banku Rezerw, dr H. C. Coombs, dał takie samo
wyjaśnienie, w przemówieniu wygłoszonym na uniwersytecie w
Queensland, 15 września 1954 r,:
“Każdy wydatek można
sfinansować za pomocą jednego z czterech źródeł ( lub kombinacji):
(a) nowych
oszczędności
b) zgromadzonych
rezerw
c) pieniędzy
pożyczonych poza bankiem
d) pieniędzy
pożyczonych w banku
To ostatnie źródło
różni się od trzech poprzednich, ponieważ gdy bank pożycza
pieniądze, przechodzą one w ręce osoby pożyczającej bez umniejszenia
sumy pieniędzy w czyimkolwiek posiadaniu. Zatem gdy bank pożycza
pieniądze - wzrasta ogólna suma dostępnych pieniędzy” (podkr.red.
org.)
BANK OF NEW SOUTH
WALES :
Wreszcie sprawa ta została wyrażona całkiem jednoznacznie w bardzo
ważnym specjalistycznym artykule: Sources of Money ( Źródła
pieniądza), w czasopiśmie Bank of New South Wales Reviev, z
października 1978r., z którego przytaczamy wyjątki:
“Obecnie w Australii,
jak w większości innych nowoczesnych systemów gospodarczych,
wszystkie pieniądze stanowią dług wobec systemu bankowego [...] Gdy
bankier przyznaje klientowi kredyt na przekroczenie konta, ‘otwiera
mu rachunek’ w swych rejestrach i daje klientowi prawo pobierania
funduszy bez uprzedniej ich wpłaty na swój rachunek. Lecz gdy klient
faktycznie wypisuje na ten rachunek czeki, aby zapłacić swoim
wierzycielom, depozyty bankowe jedynie wzrastają. W przypadku
pożyczki, na kredyt klienta deponuje się fundusze, co powoduje
bezpośredni wzrost ilości pieniądza. W obu przypadkach, w wyniku
czynności pożyczkowych banku, wzrasta dopływ pieniądza. Dopóki dług
pozostaje nie spłacony,
ilość pieniędzy w społeczeństwie zostaje zwiększona”.
Pochodzenie banków
“[...] słowo Banco,
w odniesieniu do banku, nie oznacza ławy. Otóż powiemy teraz co ono
naprawdę znaczy i skąd się wzięło.
-W 1171 r. Wenecja
była uwikłana w wojnę między cesarstwami Wschodu i Zachodu. Jej
finanse znajdowały się w opłakanym stanie. Wówczas Rada nałożyła na
wszystkich obywateli 1-no procentową przymusową pożyczkę od
posiadłości, obiecując im 5-cio procentowe odsetki. Na tego rodzaju
pożyczkę istnieje w języku włoskim parę nazw, lecz najczęściej
używaną jest monte, fundusz składkowy.
W tym czasie
znaczna część Włoch była pod panowaniem niemieckim i jako synonimu
słowa monte zaczęto używać niemieckiego słowa Bank, to znaczy kopiec
lub stos. To słowo uzyskało włoskie brzmienie banco, zaś pożyczki
czy długi publiczne nazywano monti albo banchi.
Istnieją
niezliczone przykłady świadczące o tym, że słowo banco oznacza w
języku włoskim dług publiczny. Podam z nich tylko parę.
Na przykład włoski
słownik podaje:
‘Monte, stały bank lub
fundusz - dosł. “kopiec” pieniężny, jakich jest wiele odmian we
Włoszech’ [...]
Widzimy więc, że słowo
kopiec i banco są synonimami i oznaczają stos, kopiec, fundusz
składkowy utworzony przy współudziale szeregu osób.
Takie było
znaczenie tego słowa, gdy po raz pierwszy zostało wprowadzone do
języka angielskiego. [...]
Podobnie
rozpowszechnione jest niezrozumienie co do znaczenia słowa bankier i
natury interesów bankowych.
W popularnym
opracowaniu na temat bankowości mówi się:
‘Bankier handluje
kapitałem lub dokładniej pieniędzmi. Jest pośrednikiem pomiędzy
pożyczkobiorcą a pożyczkodawcą. Od jednych pożycza, wypożyczając
innym; różnica między opłatami za te dwa akty pożyczkowe stanowi
jego dochód’.
Pokażę zaraz jak
wielkim nieporozumieniem na temat natury bankowej działalności jest
twierdzenie, iż ‘bank jest pośrednikiem pomiędzy pożyczkobiorcą a
pożyczającym’”.
Czytelnik może sam stwierdzić fakty
Sądzimy więc, że zgodzicie się, iż
przytoczyliśmy dość jednoznacznych świadectw najwyższej klasy
specjalistów, na poparcie trzech pierwszych stwierdzeń przytoczonych
na pierw szej
stronie tego opracowania:
-żaden bank nie pożycza złożonych w
nim pieniędzy
-gdy bank pożycza pieniądze, tworzy z
niczego środki płatnicze
-bankowe pożyczki to tylko zapisy w
kolumnach kredytowych bankowych rejestrów.
Jeśli jednak czytelnik nie jest
skłonny do przyjęcia licznych świadectw cytowanych autorytetów, może
w bardzo prosty sposób sprawdzić to sam:
1) Globalna suma prawnych środków
płatniczych (banknotów i monet), znajdujących się w obiegu w
Australii w 1984 roku, wynosiła 6 983 miliony dolarów, natomiast
globalna suma istniejących pieniędzy wynosiła 76 836 milionów
dolarów (Year Book No. 69, 1985), to jest ponad jedenaście razy
więcej niż globalna suma prawnych środków płatniczych w postaci
banknotów i monet.
2) W przeciwieństwie do popularnej
fikcji bankowej, że pożyczają one tylko złożone w nich pieniądze,
proponujemy nieufnemu czytelnikowi, aby znalazł choćby jednego
depozytora bankowego, którego depozyt zmniejszył się choćby o
jednego centa po to, aby bank mógł komuś pożyczać pieniądze.
Matactwo bankowych
zysków
Istota bankowego
wyłudzania opiera się na utrzymywaniu pozorów, że dochody bankowe
wiążą się z różnicą między oprocentowaniem płaconym za wkłady, a
oprocentowaniem bankowych pożyczek. Pozwala to bankom na
przysłowiowe mydlenie oczu łatwowiernej publiczności i na
uprawdopodobnienie ich bilansowych hokus-pokus, wyczynianych na
dowód, że nie mają większych zysków niż inne przedsiębiorstwa
handlowe.
Lecz pojęcie zysku
traci całe swoje zwykłe znaczenie, gdy grupa finansowych instytucji
korzysta z jedynego w swoim rodzaju przywileju możliwości stwarzania
pokrycia narodowego zapotrzebowania na pieniądze.
Aby ocenić, jak
banki wzbogaciły się kosztem narodu, trzeba się dobrze przyjrzeć
wzrostowi ich aktywów.
Globalnie aktywa
banków komercyjnych w Australii wzrastały w taki oto sposób:
-1962 - 7 282 milionów
dolarów
-1974 - 15 361
milionów dolarów
-1979 - 29 341
milionów dolarów
-1984 - 62 626
milionów dolarów
Nieruchomości banków nie kosztują ich
nic!
Stwierdziliśmy, że
przeważająca część pieniędzy wchodzi do obiegu jako dług wobec
banków.
Powiedzieliśmy:
“przeważająca część”. Jedynymi pieniędzmi, nie pochodzącymi z długów
wobec banków są pieniądze, które banki wydają na siebie.
Wszystkie
pieniądze, które bank wydaje na swoje potrzeby, czy będą to pensje
pracowników, czy koszty zakupu placów, budynków, papiery giełdowe,
druki, reklama, materiały biurowe itd., wszystkie tego typu wydatki
wprowadzają do obiegu pieniądz nie obciążony kosztami zadłużenia.
Lecz poza tym
wyjątkiem, można ze słusznością powiedzieć, że ogólna masa
społecznych pieniędzy poczyna się jako jakiś dług wobec banków.
Na dowód tej
istotnej tezy przytoczyliśmy wiele autorytatywnych wypowiedzi.
Jak banki nabywają posiadłości
Zajmijmy się
najpierw stwierdzeniem, że banki opłacają nabytki, ubezpieczenia,
reklamę dzięki zwykłemu uznawaniu własnych czeków.
Tę techniczną
sprawę postaramy się przedstawić możliwie jak najprościej.
Rozpatrzmy
przypadek nabycia przez bank jakiejś nieruchomości. Najpierw bank
wystawia na siebie czek. Ten czek zostaje wpłacony na czyjeś konto -
powiedzmy w jakimś innym banku. W ten sposób depozyty bankowe
ulegają zwiększeniu.
Dla wyrównania tego
zakupu, w bilansie banku zostaje zwiększona wartość bankowych
aktywów na koncie nieruchomości.
Technika
księgowania polega na obciążeniu sumą zakupu konta nieruchomości i
dodanie do tego samego konta wartości nabytku.
W podobny
sposób bank może nabywać akcje czy państwowe papiery wartościowe.
Płaci za nie wystawionym na siebie czekiem i od razu suma czeku i
nabytku zostają zaksięgowane pod “winien” oraz “ma” konta papierów
wartościowych.
Można by oczywiście
twierdzić, że bank płaci za swoje nabytki z zysków czy rezerw.
Jednakże takie wyobrażenie jest równie złudne jak fikcja, że bank
pożycza swoje depozyty.
Żaden wydatek
banku nie narusza ani zysków, ani rezerw, ponieważ bank faktycznie
niczego się nie wyzbył.
Zupełnie inna
jest sytuacja, gdy nieruchomość kupuje jakaś osoba. Koszt
nieruchomości zostaje zaksięgowany na jej rachunku bankowym po
stronie “winien”. Osoba ta, pomimo że nabyła prawa własności, ma
obniżone o tę sumę konto w swym banku.
Natomiast w
przypadku nabycia nieruchomości czy papierów wartościowych, czy
czegokolwiek, przez bank, koszt tej transakcji sprowadza się tylko
do zaksięgowania go we własnych rejestrach.
Jak zauważył
Hawtrey, były podsekretarz stanu w brytyjskim Ministerstwie Skarbu,
w swej książce Art of Central Banking (Sztuka centralnej
bankowości) : “Inni pożyczkobiorcy nie posiadają owej mistycznej
władzy tworzenia środków płatniczych z niczego”.
Można by tu
wysunąć zarzut, że jeśli bank “A” kupił nieruchomość, a jego czek
został zdeponowany w banku “B”, tamten może odmówić współpracy.
Istnieje oczywiście taka możliwość. Sytuację tę reguluje jednak
wymiana bilansów z innymi bankami.
Wszystkie banki
stosują ten sam system i jeśli utrzymują to samo tempo, ich pasywa i
aktywa wzajemnie się znoszą. W najgorszym przypadku zostanie bankowi
do zapłacenia jedynie różnica na rzecz innych banków.
J.M. Keynes,
bardzo znany ekonomista, który później został baronem Keynes,
członkiem zarządu Bank of England, powiedział pewnego razu, że
wszystkie własne czeki banku podlegają wymianie regulującej debety i
kredyty każdego
z banków.
Jeśli banki
harmonijnie współpracują ze sobą (jak to faktycznie ma miejsce),
mogą zaspokoić swe potrzeby i nabywać aktywa, bez poniesienia
żadnych faktycznych kosztów.
Inaczej mówiąc,
gdyby wszystkie banki budowały czy kupowały nieruchomości itd. w
miarę napływu wracających do nich depozytów, czeki wystawione przez
te banki wzajemnie znosiłyby się i banki mogłyby nabywać
nieruchomości jedynie za cenę zwiększenia obciążenia depozytowego,
co nie przedstawia jakiejś szczególnej trudności.
Może to pomóc
czytelnikowi zrozumieć, jakim sposobem banki mogły wejść w
posiadanie najdroższych placów w miastach i pobudować tak okazałe
budynki.
Większość głównych
banków metropolii to piękne budynki, od parteru po dach wykładane
marmurem, w których skromny ciułacz czuje, że wypada mu zdjąć
kapelusz, w milczącym podziwie i lęku, w atmosferze uświęconego
bogactwa i władzy. Obecnie znamy już jej sekret.
Kredyt bankowy - życiodajna krew
społeczeństwa
Gospodarka
światowa, nie może działać bez bankowego kredytu; zależy odeń po
równi każdy członek społeczeństwa.
Wstrzymanie czy
choćby ograniczenie możliwości przekraczania bankowego konta na
tydzień, spowodowałoby ogólnonarodowy kryzys. Gdyby ograniczenie to
utrzymywać przez trzy miesiące, naród pogrążyłby się w depresji z
bankructwami i bezrobociem tysięcy osób.
Tego rodzaju kryzys
zdarzył się na początku lat trzydziestych; miliony osób starszej
generacji wspominają go ze smutkiem i goryczą.
Może
pamiętacie, że w okresie depresji nie brakowało towarów. Sklepy i
magazyny były pełne. Lecz banki ograniczyły kredyt. Życiodajna krew
nie miała swobodnego przepływu, przemysł zamierał i panowało
oszałamiające bezrobocie.
Kredyt bankowy
stanowi życiodajną krew społeczeństwa. Gdy krwioobieg napotyka
przeszkody, życiu pacjenta zagraża niebezpieczeństwo.
Skąd się biorą pieniądze
Przyjrzyjmy się
teraz dokładniej sprawie kredytu. Skąd się on bierze?
Istnieje stare
ekonomiczne powiedzenie, że pieniądze mają swe źródło w produkcji i
zostają anulowane w konsumpcji. Przeważająca część pieniędzy pojawia
się jako “kredyt dla producentów”.
Innymi słowy,
pieniądz rodzi się, jako dług wobec jakiegoś banku i od chwili, gdy
zostaje puszczony w obieg, jako zapis księgowy w bankowym rejestrze,
kredyt - stworzony przez bank i pożyczony firmie czy osobie
prywatnej - wędruje poprzez system produkcyjny; dużą jego część
zużywa się na konsumpcję, a w końcu zostaje anulowany, gdy dług
zostaje spłacony bankowi przez pożyczkobiorcę.
To, że przemysł -
zarówno wyrobów podstawowych jak wtórnych - nie może działać w
oparciu o swoje własne środki, zostało wykazane przez jego
powszechne zapotrzebowanie na usługi polegające na możliwości
przekroczenia konta bankowego (tj. na bankowe pożyczki)
Naród zlombardowany
Innymi słowy,
wielka część posiadłości stanowi zastaw wobec banków w razie, gdy
jakaś osoba czy firma nie wywiązała się ze swoich zobowiązań
dłużnych, zostałyby prawdopodobnie postawione w stan likwidacji dla
zaspokojenia bankowych roszczeń.
Można by
powiedzieć, że jest to całkiem uzasadnione. Ale zobaczmy:
Bank pożycza
pieniądze pod zastaw dóbr społecznych. Wytworzono je łącznym
wysiłkiem społeczeństwa.
Wytworzono je
dzięki zasobom przedsiębiorczych jednostek, sprawnym kierownikom,
śmiałym menedżerom, w toku produkcji artykułów i usług zaspokajająch
potrzeby ludności.
Banki nie
przyczyniły się w żadnym stopniu do rozwoju gospodarstw rolnych,
zakładów pracy czy towarzystw produkcyjnych, we wczesnych latach ich
powstawania. Banki wkraczały na scenę, gdy wykonano już większość
ciężkiej pionierskiej pracy i poprzez udzielenie pożyczki - dzięki
procedurze niekosztownej i łatwej - zamieniają na pieniądze
RZECZYWISTY KREDYT tworzony przez funkcjonujący przemysł i
konsumującą ludność.
Inaczej mówiąc,
banki stwarzają - samym tylko pociągnięciem pióra, zauważmy,
księgując liczby w bankowych rejestrach - kredyt finansowy,
zasadzający się na kredycie realnym, stwarzanym łącznym działaniem
producentów i konsumentów. Ludzie wykonują całą pracę i ponoszą całe
ryzyko. Bank nie robi nic - nic, aby wytworzyć dobra - i nie ponosi
żadnego ryzyka związanego z powstaniem udostępnianego kredytu.
Gdy bank wywiesza
szyld
Przyjrzyjmy się
jednak bliżej sprawie własności realnego kredytu Australii - farmom,
fabrykom, domom, biurom, magazynom, kolejom i wszystkim
przedsiębiorstwom, publicznym i prywatnym.
Weźmy okręg
rolniczy. Ludzie obejmują kawałek dziewiczego terenu, podzielonego
na gospodarstwa. Karczują teren, wykopują pnie, orzą i biorą go pod
uprawę.
Budują domy,
stodoły, obory, sadzą drzewa, zakładają ogrodzenia, budują tamy,
sieją zboża i wypasają bydło.
Te prace rozwojowe
mogą trwać latami. Na pewno wymagają bohaterstwa potu i znoju.
Przetrwają tylko
najtrwardsi - a do tego mający szczęście do sprzyjających warunków
atmosferycznych. Reszta odpadnie. Zmagania okażą się ponad ich siły.
Tymczasem w okręgu
powstaje zaczątek miasteczka i wkrótce filia jednego z banków
handlowych wywiesza swój szyld, a wielu miejscowych mieszkańców
otwiera w nim rachunek.
W niedługim czasie
każdy rolnik w okręgu dochodzi do kresu własnych możliwości
finansowych. Potrzebuje więcej kapitału na hodowlę, karczowanie,
grodzenie, prace budowlane itd.
Hipoteki gospodarstw
pod zastaw
Rolnik przedstawia
więc swój problem dyrektorowi miejscowej filii banku. Dyrektor
obejrzy zapewne osobiście posiadłość rolnika i jeśli wkład pracy i
perspektyw dochodów zrobią na nim wrażenie, zgodzi się udzielić
kredytu.
Gospodarstwo
poręcza za kredyt swoją hipoteką. Obecnie bank nabywa potencjalne
prawa własności.
Zauważmy, co się
stało: rolnik, dzięki swym długoletnim, nieustannym wysiłkom w ciągu
lat, przysposobił kawał buszu do produkcji rolniczej. Ryzykował
wszystkim - często zmagając się z przeciwnościami, ryzykował
zdrowiem swoim i swojej żony.
Dzięki swojej pracy
i partnerskiej pomocy swej żony rolnik stworzył w końcu wielkie
dobro, gospodarstwo produkujące żywność; w prasie mówi się o nim
jako o podporze kraju. Przyczynił się do bogactwa, do rzeczywistego
kredytu kraju.
W tej sytuacji
rolnik zmuszony jest na ogół pójść z czapką w ręce do bankiera, z
prośbą o pieniądze - kredyt - aby móc się utrzymać, aby zwiększyć
produkcję, aby przeczekać posuchę.
Bankier niczym nie
przyczynił się do rozwoju gospodarstwa. Mimo to - powtórzmy - za
pociągnięciem pióra może stworzyć dla rolnika pożyczkę i nabyć
potencjalne prawo własności gospodarstwa oddanego pod zastaw, dopóki
dług nie zostanie spłacony wraz z procentami, do ostatniego centa.
Nie mówcie
nam proszę, że bank tworzy pożyczkę, wypożycza bankowe rezerwy czy
pieniądze ulokowane w nim na długoterminowe wkłady, aby pomóc
rolnikowi w krytycznym dlań okresie.
Zobaczyliśmy
bowiem, w świetle wypowiedzi przytaczanych autorytetów, że bank nic
takiego nie uczynił. Jego działanie sprowadziło się do stworzenia
kredytu finansowego - co nie wymaga wysiłku i kosztów - w oparciu o
kredyt rzeczywisty, wypracowany przez rolnika i przez działalność
szerokich rzesz ludności.
W niedługim czasie
każdy rolnik w okręgu jest zapożyczony pod zastaw w lokalnym banku -
gdzie skrypty dłużne każdego gospodarstwa przechowuje się w sejfie,
zanim nie zostaną spłacone - w przeciwnym razie!...
Kredyt rzeczywisty i
kredyt finansowy
Zatrzymaliśmy się
przy tym punkcie, aby wyjaśnić, co rozumie się przez kredyt
rzeczywisty kraju, w odróżnieniu od kredytu finansowego.
W omawianym
przykładzie okręgu rolniczego, kredyt realny jest wypracowany przez
społeczność rolniczą. Kredyt rzeczywisty jest substancją. Kredyt
finansowy jest cieniem. A mimo to liczby w bankowych rejestrach
liczą się znacznie więcej niż potencjał produkcyjny biegłych w swej
pracy ludzi, bogactwa roli i stada mlecznych krów!!!
Taka przynajmniej
karykaturalna sytuacja powstała jako rezultat prywatnego monopolu
publicznego kredytu.
Historia pewnej
metropolii
Weźmy na przykład
metropolię - jakąkolwiek. Wioski rozrastają się w miasteczka,
miasteczka - w wielkie miasta, te z kolei - w metropolie. Wraz z
nimi wzrasta wartość terenów. Można spotkać nieruchomości w centrum
metropolii przynosząc 2 tysiące, 4 tysiące czy 10 tysięcy za stopę.
Co nadaje
nieruchomościom tak fantastyczną cenę? Przede wszystkim wielkie
skupisko ludzi żyjących w metropolii i wokół niej.
Zabierzmy ludzi, a
wartość nieruchomości gwałtownie spadnie.
Ludzie ci
reprezentują wszystkie aspekty cywilizowanej społeczności -
produkcję, konsumpcję, rzemiosło, eksport, import, handel
detaliczny. Transport, dostawy żywności, kształcenie, działalność
kulturalna, służba zdrowia, służby społeczne, rozrywka i tysiące
innych żywotnych czynników składają się na społeczeństwo.
Wszystkie te
czynniki współtworzą RZECZYWISTY KREDYT narodu.
Rzeczywisty kredyt
można określić jako zaufanie czy wiarę (credo = wierzę), że wolne
społeczeństwo dysponuje wiedzą, energią i zdolnością współpracy dla
zaspokajania swych potrzeb. W tym wyraża się - jego siła, płynąca za
stowarzyszenia się, zaś końcowy wynik stanowi ogólną sumę
społecznego kredytu realnego.
Widzimy więc, że
realny kredyt narodu tworzony jest przez ludzi, dzięki obfitości ich
wielostronnie ukierunkowanych energii - co w podręcznikach ekonomii
nazywa się “przyrostem asocjacyjnym”.
Otóż kredyt
finansowy jakiegoś narodu winien stanowić rozsądnie poprawne
odzwierciedlenie jego kredytu realnego.
Ponieważ pieniądz
to tylko wygodny system znaków, umożliwiający ludziom nabywanie dóbr
i usług, winien być emitowany w ilości odpowiadającej produkcji dóbr
i usług - ani większej ani mniejszej.
Kukułcze gniazdo
Jeszcze ważniejszy
punkt: Skoro ludność tworzy cały rzeczywisty kredyt to prawo
własności kredytu finansowego, który winien być odbiciem kredytu
realnego - dóbr i usług - przysługuje także ludności.
Lecz obecnie tak
nie jest. Jest on własnością banków, a raczej został przez banki
przewłaszczony. Banki są w rzeczywistości finansowymi kukułkami w
społecznym gnieździe. Banki emitują i anulują kredyt finansowy bez
żadnego względu na produkcję dóbr i usług. Anulują go w sposób
samowolny, nienaukowo, czasem wyzwalając inflację, a czasem
powodując deflację i depresję.
W dalszym ciągu
zobaczymy, że od rozwiązania wielkiego problemu wyegzekwowania prawa
społeczeństwa do własności finansowego kredytu, zależy to, czy
Australia i wszystkie narody, które pracują w ramach tego samego
systemu monetarnego, przetrwają jako wolne demokracje czy będą
państwami zniewolonymi.
Obecnie banki
korzystają z monopolu na publiczny kredyt. Tworzą i anulują
(niszczą) pieniądz, tak jakby rzeczywisty kredyt był ich własnym
tworem, podczas gdy palcem nie kiwnęły, aby go wytworzyć.
Natomiast
przywłaszczając sobie suwerenne prawo narodu do emitowania
wszystkich jego pieniędzy - a nie tylko małej ich części w postaci
gotówki (prawnych środków płatniczych) - banki ustanowiły potężny
monopol kredytu, poprzez który sprawują największą władzę, bez
ponoszenia żadnej odpowiedzialności.
Ów monopol
kredytowy banków nie jest niczym nowym. Trwa już ponad 100 lat i w
tym czasie banki umocniły swą pozycję, osiągając władzę prawie
nienaruszalną.
Pełzający paraliż zadłużenia
Dokąd prowadzi nas
prywatny monopol kredytu? W pęta zadłużenia i podatków.
Jednostki,
przedsiębiorstwa, przemysł, władze lokalne i same rządy są spętane
zadłużeniami wobec banków.
Ponieważ banki są
jednym źródłem pieniędzy, społeczeństwo musi pożyczać od banków
pieniądze, aby spłacić procenty od pieniędzy, które już pożyczyło
uprzednio.
Dlatego, coraz to
głębsze wchodzenie w długi jest nieuchronne w ramach tego systemu.
Dług publiczny
Związku i Stanów wzrósł z 4 734 milionów w 1944r. do 43 933 milionów
w 1984r. - prawie dziesięciokrotnie w ciągu 40 lat!
Jak działa system zadłużeń
Długi ciążące
na przedsięwzięciach publicznych są długami bez końca. Nigdy się ich
nie zwraca. Zauważyliście zapewne, że każda pożyczka Związku zostaje
przeważnie zużyta na odnowienie czy konwersję - a nie na spłacenie -
poprzednich pożyczek, gdy nadchodzi termin płatności. Dług piętrzy
się na długu, procent na oprocentowaniu.
Oto tylko jeden z
przykładów, typowy dla wszystkich robót publicznych.
W 1888r. Nowa
Południowa Walia zaciągnęła pożyczkę 32 milionów dolarów na
zbudowanie kolei. Termin spłaty przypadł na 1924r. Stan zapłacił
wówczas 51 815 452 samych odsetek, nie zwracając w ogóle
zasadniczego długu.
Pierwotnie
oprocentowanie wynosiło 3,5 %, lecz stopa konwersji była równa 5%.
Pożyczkę spłacono w 1955 r. Tak więc Nowa Południowa Walia zapłaciła
sumę 99 651 052 $ odsetek bez żadnego zmniejszenia głównego długu.
Łącznie - główna
należność i odsetki - narosły do 1955 r. do sumy 131 651 052 $.
Zapłacono prawie 100 000 000 dolarów odsetek od długu, który wynosił
tylko 32 miliony dolarów.
Czy dziwi was,
dlaczego państwowe koleje nie są opłacalne - w żadnym państwie?
Jest to tylko jedno
możliwe wyjście z tej finansowej matni. Trzeba użyć narodowych
możliwości kredytowych Związku, do likwidacji - bez zadłużenia -
nieznośnego brzemienia długów, grożącego bankructwem wszystkich
Stanów.
Na wpół publiczne
przedsiębiorstwa, jak zakłady urządzeń wodno - kanalizacyjnych czy
sieci elektrycznych, toną beznadziejnie w długach, przez co ich
usługi dla ludności są dwu-trzykrotnie droższe niż być powinny.
Analiza stanu
zadłużenia lokalnych władz w całej Australii wykazuje, że w wielu
przypadkach muszą one mieć ponad 50% marżę dochodową, aby sprostać
wymogom obsługi długu. Polityka Rządów Federalnych od zakończenia II
Wojny światowej polegała na zmuszaniu Stanów i samorządów
terytorialnych do zwiększania swego zadłużenia, podczas gdy one
same, wiele ze swych własnych przedsięwzięć finansowały przy pomocy
podatków. Polityka ta nasiliła proces załamywania się federalnego
systemu zdecentralizowanych rządów Australii.
Historia mostu
portowego w Sydney
Nad portem w Sydney
rozpięty jest most, często fotografowany i opisywany. Jest to bez
wątpienia wspaniały pomnik inżynierskich umiejętności.
Zbudowano go przed
50-ciu laty kosztem około 16 milionów dolarów. Aby zań zapłacić,
urządzono rogatki i każdy pojazd oraz osoba - poza pieszymi-
przejeżdżający przezeń w ciągu minionych 50 lat, musiały opłacać
rogatkowe.
Opłaty te
przynosiły tyle, że po pokryciu wszystkich wydatków na jego
utrzymanie, czysty dochód z mostu wynosił blisko 800 tysięcy dolarów
rocznie.
Jednakże początkowy
dług inwestycyjny nie został spłacony. Pod koniec 1955 roku, na
moście ciążyło wciąż jeszcze 13 milionów, a zapłacone procenty
wyniosły łącznie 14 534 000 dolarów.
Zamiast 16 milionów
dolarów koszt mostu wynosił już 27,5 miliona (w tym 13 milionów
długu) - wszystko to mimo około 800 tysięcy rocznego dochodu z
opłat.
Władze twierdzą, że
most zostanie ostatecznie spłacony około 2005 roku - tj. za
dwadzieścia lat.
To pocieszające
zapewnienie, lecz w ciągu przyszłych 20 lat ta znakomita konstrukcja
zostanie wielokrotnie przepłacona - setki milionów kierowców będą
się trząść ze zniecierpliwienia, zmuszeni zatrzymywać się przy
każdym przejeździe, w poszukiwaniu drobnych.
Jest to typowy
przykład finansowania poprzez pożyczki. Spłatom za roboty publiczne
nie ma końca. Na ludność nakłada się wieloletnie podatki za
podatkami przechodząc z pokolenia na pokolenie. Wszystko to, jak
zobaczymy w dalszym ciągu, jest zupełnie zbędne.
Anulowanie kredytu
Można by więc
zapytać: Skoro banki tworzą pieniądze w opisany tu sposób i
pożyczają je w postaci zezwoleń na przekroczenie konta lub kredytów,
dlaczego nie są właścicielami całego australijskiego majątku?
Słuszne pytanie. A
oto odpowiedź: Ponieważ, gdy przedsiębiorstwo spłaca swój kredyt lub
jakaś osoba spłaca pożyczkę, bank na tym nic nie zyskuje. To brzmi
niewiarygodnie, lecz uwaga, zaraz wyjaśnimy, jak się to robi.
Weźmy jakiś przykład,
typowy dla wszystkich bankowych operacji pożyczkowych:
Firma Jones & Co
ustaliła z bankiem prawo do przekroczenia konta o 5 tysięcy dolarów.
Deponuje papiery wartościowe czy akcje wartości około 7,5 tysięcy
dolarów, jako tzw. zabezpieczenie dla banku.
Obecnie Jones & Co
ma prawo wystawiania czeków do wysokości 5 tys. dolarów powyżej sumy
już posiadanej na koncie w danym banku. To znaczy, że firma może
obecnie przekroczyć swoje konto w granicach do 5 tys. dolarów.
Lecz gdy Jones & Co
spłaca 5 tys. dolarów, dług zostaje zlikwidowany i suma 5 tys.
dolarów, która dotąd uczestniczyła w obrocie pieniężnym, zostaje
unicestwiona.
Aby nie było
nieporozumienia: suma 5 tys. dolarów została wypłacona innym
ludziom, lecz gdy firma spłaca bankowi dług, suma 5 tys. dolarów
zostaje automatycznie anulowana.
Z tą chwilą
sytuacja pożyczającego i pożyczkobiorcy przedstawia się tak, że
Jones & Co nie jest (obecnie) nic winna bankowi, lecz bank nie jest
ani centa bogatszy wskutek zwrotu 5 tys. dolarów pożyczki.
Rzecz
sprowadziła się do zaksięgowania odpowiedniej sumy na rachunku Jones
& Co, dzięki czemu firma zeszła “z czerwonego pola”, jak to się mówi
w bankowym żargonie.
Jedynym skutkiem -
dla banku - spłacenia pożyczki, jest pewne zwiększenie jego
płynności, co przyczynia się do zwiększenia dochodów banku z
oprocentowania. Przez zwiększenie płynności rozumiemy zmniejszenie
relacji przekroczeń kredytowych w stosunku do depozytów gotówkowych.
Przypomnijmy, co
powiedział J.E. Reginald Mc Kenna, były prezes Midland Bank: “Każda
pożyczka, zgoda na przekroczenie konta czy nabycie przez bank
własności, tworzy depozyt; zaś każdy zwrot pożyczki czy sprzedaż
własności przez bank, unicestwia depozyt. To właśnie oznacza
anulowanie kredytu”.
Gdyby wszystkie
pieniądze zwrócone bankom nie zostały w ten sposób anulowane, banki
oczywiście już od dawna byłyby właścicielami wszystkich
australijskich posiadłości.
Trzeba przy tym
zauważyć różnicę między pożyczką bankową, a pożyczką od jakiejś
osoby czy firmy. Bank stwarza pożyczane pieniądze (czyli kredyt),
mocą zapisu księgowego w rejestrze kredytowym. Jak podaje
Encyklopedia Britannica : “Tworzy on środki płatnicze z niczego”.
Prawo życia i śmierci
Tak stworzony
kredyt bank obciąża oprocentowaniem, a gdy pożyczka zostaje
spłacona, wówczas zarówno dług, jak i zwrócone pieniądze zostają
automatycznie unicestwione.
Owo
unicestwienie oczywiście nie ma miejsca w przypadku, gdy dług
spłacono przy użyciu gotówki, tj. prawnych środków płatniczych. Lecz
operacje w walucie stanowią tylko bardzo małą część transakcji
bankowych.
Gdy pożyczka
zostaje zaciągnięta u jakiejś osoby czy firmy - z wyjątkiem banku -
opisana powyżej procedura przebiega całkiem inaczej. Pożyczoną sumą
obciąża się rachunek pożyczkodawcy, a gdy zostaje zwrócona, zostaje
uznana na koncie pożyczkobiorcy.
W transakcji tej
nie powstają żadne pieniądze ani też nie zostają unicestwione.
Tego rodzaju
pożyczki mają oznaczony okres czasu, podczas gdy kredyt na
przekroczenie konta w banku obowiązuje na czas nieokreślony. Banki
mają możność, w dowolnym momencie, upominać się o częściową lub całą
spłatę sumy przekroczenia.
Los przedsiębiorstw
i osób prywatnych - a także rządów - jest całkowicie w ich rękach.
Ich władza jest zdumiewająca, zarówno w zakresie tworzenia i
przyznawania pożyczek, jak ich arbitralnego ściągania, z
uprzedzeniem lub bez!
Bank daje, bank
odbiera; sprawują władzę życia i śmierci nad całą gospodarką.
Człowiek tworzy Frankensteina
Zadłużenie rzuca
cień opodatkowania.
W miarę jak z każdą
pożyczką narasta dług, opodatkowanie rzuca coraz dłuższy, posępny
cień na życie ludzi i na swobody obywatelskie.
Rządy zasiewają
długi. Opodatkowanie jest gorzkim żniwem ludności.
Opodatkowanie
obniża poziom życia każdego mężczyzny, kobiety i dziecka, jest więc
jawnym naruszeniem osobistej wolności jednostki, wspieranym
wszystkimi państwowymi sankcjami.
Skoro
praktycznie wszystkie pieniądze wchodzą do obiegu jako dług
obciążony oprocentowaniem, wynika stąd, że wszelkiego rodzaju
opodatkowanie musi wzrastać z matematyczną nieuchronnością i
bezlitośnie.
W miarę jak rosną
podatki, maleje bezpieczeństwo jednostki. Jeszcze do niedawna
opodatkowanie raczkowało. Jakże alarmujące zmiany nastąpiły w ciągu
dwudziestu - trzydziestu lat: Dziecko nam dorosło i stało się
bezlitosnym bandytą, włamującym się do każdego domu, rabującym
bezkarnie ci się da, z zasadzki napadającym po równi biednych i
bogatych.
Nasz podatkowy
bandyta jest postrachem całej okolicy, wymuszając na całej
społeczności okup.
Ironia sytuacji
polega na tym, że nie ma po co wzywać policji, ponieważ policja i
wszystkie sankcje państwowe są jego pomocnikami i wspólnikami.
W miarę jak podatki
rosną, aż do skonfiskowania dochodu, dostrzegamy, jak Państwo, które
winno być ucieczką i ochroną ludzi, uprawia politykę obcą interesom
obywateli.
Państwo stało się
wrogiem jednostki. Partie polityczne są cynicznymi, sprzedajnymi
maszyneriami. Lewicowe i prawicowe frakcje interesują się tylko
dążeniem do władzy, foteli i zaszczytów. Skoro już jedna czy druga
partia dojdzie do władzy, obietnice wyborcze rozsypują się jak domki
z kart, zwycięzcy dzielą łupy, ich zarobki wciąż rosną, a dobro
publiczne traktuje się z jawnym lekceważeniem.
Twardy żywot “tymczasowych podatków”
Lecz podatek od
dochodu to tylko jeden z wielu. Prawie w każdorazowym budżecie
narodowym dochodzą nowe, dopóki nie dojdziemy do tego, że zacznie
się opodatkowywać także ludzką pomysłowość w wynajdowaniu coraz to
nowych sposobów odbierania dochodu tym, którzy go wypracowali.
Cła i akcyzy,
podatki rolne, od nieruchomości, od przedsiębiorstw, zaliczki
podatkowe, opłaty skarbowe, opłaty za materiały pędne, podatki od
wynagrodzeń, podatki od usług społecznych, podatki od rozrywek -
wszystkie sprzysięgły się, by w ciężkie łańcuchy zakuć swobody
osobiste całej ludności.
Weźmy na przykład
podatek obrotowy. Mamy tu tę samą historię skromnych początków, z
gwałtownym wzrostem, aż do punktu skonfiskowania siły nabywczej,
podobnie jak złodziejstwo często zaczynające się od drobnych
kradzieży kieszonkowych, a kończące się rozbojem.
Podatek
obrotowy wprowadzono w Australii po raz pierwszy w roku 1930 jako
“zabieg przejściowy” dla zbilansowania pierwszego budżetu Wielkiej
Depresji.
Zaczęto się to
skromnie, od 2,5% i przyniosło 6,94 miliona dolarów.
W latach 1985-86
wpływy dały 6 miliardów!
Australia traci
usługi dziesiątków tysięcy mężczyzn i kobiet, których można by
znacznie bardziej korzystnie, produktywnie i z większym ich
zadowoleniem zatrudnić przy produkowaniu dóbr, zamiast bezlitośnie
powiększać ceny mnóstwa wyrobów i usług.
Ukryte złodziejstwo podatkowe
Lecz to nie koniec
historii z podatkami. Najbardziej skryte są podatki celne i akcyzy
przy kupnie. Są ulotne, niewidoczne, działające jak złodziej pod
osłoną nocy.
Konsument niczego
nie podejrzewa. Wypija swój kufel piwa z lekkim sercem, zupełnie
nieświadomy tego, że za każdą szklaneczkę płaci podatek - od zakupu.
Podatki akcyzowe od
papierosów są jeszcze bardziej bezwzględne.
Powtórzmy:
opodatkowanie jest potężnym czynnikiem inflacyjnym.
Cła i opłaty
akcyzowe dotyczą szerokiego kręgu artykułów - większości
importowanych i wielu wytworzonych w Australii.
5 300 dolarów podatku na głowę
Jeśli się zliczy
całe obciążenie podatkowe - podatki dochodowe, obrotowe, od zakupu,
cła, od świadczeń socjalnych, od własności, od wynagrodzeń, itd. -
okazuje się, że w latach 1985 - 86, na każdego mężczyznę, kobietę i
dziecko w Australii przypadało około 5 300 dolarów. W tym podatki
związkowe, pośrednie i bezpośrednie, wyniosły ponad 4 187 dolarów na
głowę. Podatki stanowe i lokalne samorządowe zabrały resztę. Zatem
na przeciętną rodzinę, dwoje rodziców i dwoje dzieci, przypadało 21
200 dolarów. W 1920 roku podatki w Australii wynosiły 10 dolarów na
głowę. 65 lat później 5 300 dolarów na głowę, tj. wzrost ponad
pięćset trzydziestokrotny!!!
Dlaczego podatki muszą stale rosnąć?
Nawet pobieżne
przejrzenie liczb obrazujących ruch podatków : dochodowego,
obrotowego, celnych, od zakupu i tuzina innych pomniejszych wykazuje
ich bezlitosny wzrost.
W ciągu połowy
średniego okresu życia wszystkie te podatki fantastycznie i
nieubłaganie wzrosły.
Dlaczego tak się
dzieje? Kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest deprymujący fakt,
że naród zrzekł się swego najwyższego przywileju emitowania
pieniądza.
Przekazywanie
bankom przez Rząd co parę tygodni weksli skarbowych (weksli
narodowych) w zamian za pieniądze na prowadzenie narodowych
interesów jest najbardziej absurdalnym i przygnębiającym widowiskiem
w Australii.
W ten sposób
majątek narodowy był i jest nadal systematycznie zastawiany w
bankach, a ludność stopniowo zaprzedawana jest w niewolę zadłużenia
i opodatkowania.
Zatem brzemię
oprocentowania Długu Narodowego rosło z matematyczną
nieuchronnością. Każdy rząd, każdy samorząd, każda organizacja
użyteczności publicznej znajduje się w okowach zadłużenia i aby
sprostać wciąż wzrastającym zobowiązaniom z racji oprocentowania,
zmuszone są - w akcie rozpaczy - sięgać po jedno lub po wszystkie
trzy z następujących rozwiązań:
1) muszą nieustannie
zwiększać koszt wszystkich usług publicznych
2) muszą zwiększać
istniejące podatki lub wprowadzać nowe
3) muszą dodatkowo
pożyczać pieniądze, zwiększając zadłużenie.
Jak wiemy, wszystko
to faktycznie czynią naszym kosztem, a spirala cen, długów i
opodatkowania wciąż rośnie.
Woda jako pożyczka
Czy nie
wydaje się niedorzeczne, aby instytucje prywatne - tak prywatne jak
rzeźnictwo czy sieć sklepów firmowych - miały wyłączne prawo
tworzenia i emitowania pieniędzy w postaci
długu, prowadzącego
nieuchronnie do zniewolenia podatkowego?
Wyobraźmy sobie, że
Rząd Wodociągów dostarczałby całą potrzebną ludziom wodę jako
oprocentowaną pożyczkę, i że dla sprostania naszym zobowiązaniom
odsetkowym za zużytą wodę musielibyśmy zwracać się do Zarządu
Wodociągów po dalsze pożyczki wody, aby móc zapłacić im za już za
zużytą wodę.
Cóż za fantastyczna
sytuacja!
A przecież banki
czynią z pieniędzmi dokładnie tak samo. Monopolizują ich tworzenie
emitując pieniądz tylko jako dług, zmuszają nas do zwracania się do
tego samego źródła skażonego źródła - jedynego źródła - po pożyczkę
pieniędzy na spłatę oprocentowania wcześniejszego długu!
Społeczna szkodliwość systemu
Najtragiczniejszą
ironią współczesnej cywilizacji jest to, że choć człowiek rozwiązał
odwieczny problem skrajnej nędzy i niedostatku, choć jego geniusz
wynalazczy dał światu epokę obfitości, indywidualnie zaplątywaliśmy
się coraz to bardziej w ciężkie okowy zadłużenia. Postęp został
okupiony więzami opodatkowania - i to całkiem niepotrzebnie.
Zamiast zwiększyć
zakres swojej wolności, człowiek został zniewolony. Zamiast lepszego
zdrowia, dzięki krótszemu czasowi pracy, urządzeniom oszczędzającym
wysiłek i służbom społecznym, wiele chorób rozprzestrzeniło się
bardziej niż przedtem, a szczególnie choroby nerwowe.
Ci, którym udało
się odłożyć jakieś oszczędności, widzą jak ich wartość topnieje
wskutek ukrytego podatku - inflacji. Wielu z tych, którzy myśleli,
że idą na bezpieczną emeryturę stwierdza że inflacyjny rabuś zmusza
ich do poszukiwania jakiegoś zatrudnienia. Podstawową przyczyną
inflacji jest zadłużenie i opodatkowanie.
Alarmujące
narastanie zaburzeń umysłowych - równie zauważalne w Ameryce,
W.Brytanii, Kanadzie, czy Nowej Zelandii - to plon ostatnich
trzydziestu, czterdziestu lat.
Wojna i depresja
gospodarcza na pewno odegrały swą rolę jako czynniki doprowadzające
miliony ludzi do stanu nerwowego wykolejenia, na skraj psychicznej
choroby. Lecz ustawiczny lęk, od najmłodszych lat, w ciągu których
kształtuje się osobowość i obecny przez całe życie, to lęk z powodu
braku poczucia bezpieczeństwa.
Niezależnie od
tego, jak ciężko dana osoba pracuje, w jakim stopniu odmawia sobie
korzystania ze zwykłych życiowych przyjemności, znaczna większość
nigdy nie może liczyć na posiadanie własnego domu, na wyjazd
zagraniczny czy zabezpieczenie na starość z własnych środków.
Gdy w naszym
życiu wydłużają się smugi cienia, przed przeciętnym mężczyzną czy
kobietą zjawia się przygnębiająca perspektywa spędzenia ostatnich
lat życia w domu starców, pod kuratelą samowolnej medycyny
opiekuńczego państwa.
Takiego żałosnego
zabezpieczenia może oczekiwać większość ludzi - oto ponura oferta
państwa opiekuńczego.
To nękające
poczucie niepewności, od kolebki do grobu, wiedzie za sobą wiele
społecznych plag. Jedną z nich jest przestępczość. Inną - alarmujący
wzrost liczby przypadków chorób psychicznych. Dalszą - wzrost
zachorowalności na choroby z niedoboru.
Lecz jeszcze gorsze
są żałosne usiłowania mas ludzkich, aby uciec przed życiem, od jego
niebezpieczeństw i zobowiązań. Alkoholizm, wyścigi, film, radio,
seriale telewizyjne i tanie namiastki, stosunkowo nieszkodliwe - gdy
korzysta się z nich z umiarem, przy jego braku - prowadzą do
tragedii.
Wątpliwe dary opiekuńczego państwa
Politycy i nasi
władcy - biurokraci, powiedzą nam, oczywiście, że uczyniono
wszystko, aby nasze zadłużenie i opodatkowanie uczynić możliwe
najznośnieszym.
Czyż państwo dobrobytu
nie daje nam lichych emerytur, gdy jesteśmy za starzy do roboczego
kieratu?
Czyż nie przyznaje się
nam wdowich rent, emerytur wojennych, dodatków na dzieci, zasiłków
dla bezrobotnych i darmowych leków?
Czyż nie opiera się na
socjalistycznej zasadzie, że nikt nie może chodzić boso? Każdemu po
jednym bucie!
I jakby nie dość
było tego wszystkiego, abyśmy polubili nasze zniewolenie przez siły,
które przywłaszczyły sobie społeczny kredyt, ofiarowano nam jeszcze
różami usłaną ścieżkę ratalnych zakupów.
Wolno nam kupić na
raty prawie wszystko - drogie, oszczędzające pracę cacuszka, meble,
ubranie, nawet wakacje. Ależ tak, nawet swój pogrzeb możemy tak
“łatwo” opłacić na raty (z 17-25 procentowym dodatkiem)
Lecz za żadną cenę
nie kupimy w naszej swobodzie bezpieczeństwa ani szczęścia, ani
pokoju. Jesteśmy więźniami prywatnego monopolu społecznego kredytu.
Zniewolenie podatkowe jako przyczyna
przestępczości nieletnich
Może nigdy nie
przyszło wam do głowy, że zniewolenie podatkowe jest główną
przyczyną względnie nowej plagi społecznej - przestępczości dzieci.
Przypatrzmy się
faktom. W rodzinach o dochodach niższych i średnich, zarobkowa praca
matki, gdy tylko dziecko zaczyna chodzić do szkoły, jest raczej
regułą niż wyjątkiem.
Można nieźle
zarobić, często bez wielkich umiejętności zawodowych czy praktyki.
Taka perspektywa pociąga wiele kobiet.
Faktycznie jest to
jedyny sposób na to, aby rodziny z dochodem niższym i średnim mogły
zapłacić podatki pośrednie i bezpośrednie, które wynoszą średnio 21
tysięcy dolarów na czteroosobową rodzinę i mieć jeszcze samochód i
takie udogodnienia jak lodówka, zmywarka itp.
A co z dziećmi?
Dzieci wracają do
domu ze szkoły przed godziną 16-tą. Matki nie ma. Nikt ich nie wita.
Układają więc sobie życie po swojemu. Bawią się na ulicy, może w
wątpliwym towarzystwie, bez specjalnego nadzoru.
Między 17:30 a
18:00 matka wraca z pracy. Zabiera się biegiem do przygotowywania
kolacji i do zaległych od rana prac domowych. Nie ma nastroju ani
czasu zajmować się sprawami dzieci.
Jak łatwo dzieci
mogą odnieść wrażenie, że są w domu intruzami. To skłania je do
urządzania sobie życia, ile się da, poza domem.
Tak dokonuje się
zasiew pod dziecięcą przestępczość.
Nie sugerujemy, że rodzice są tu bez winy; obecnie jest jednak
przemęczenie i presja ekonomiczna skłaniająca zbyt wiele matek do
podjęcia pracy zarobkowej dla wsparcia domowego budżetu.
Widzimy więc, jak
rabunkowe opodatkowanie uderza w samą podstawę cywilizowanego
społeczeństwa - w rodzinę.
Automatyzacja sparaliżuje niedobitki
podatników
Rozpatrywaliśmy
rabunkowe opodatkowanie i plagi społeczne, którymi owocuje. Ale to
jeszcze nic wobec tego, co nas czeka.
Na horyzoncie
gromadzą się ciemne chmury: automatyzacja.
Aby nie było
nieporozumień: automatyzacja jest nieunikniona. Przyśpieszy ona
tempo zmian przenoszących brzemię monotonnych czynności człowieka na
elektroniczne maszyny bezobsługowe. Automatyzacja będzie zwięczeniem
Wieku Obfitości, pomnażającym obfitość przy coraz to mniejszym
udziale ludzkiego wysiłku.
Nie róbmy sobie
jednakże złudzeń. Oszczędzające wysiłek wynalazki z przeszłości
oznaczały ciągle skracanie dnia pracy, natomiast automatyzacja
będzie oznaczała regularne zwolnienia z pracy mężczyzn i kobiet.
Tymczasem - w ciągu najbliższych
pięciu, dziesięciu lat - obciążenie podatkowe jeszcze znacznie się
zwiększy, a liczba podatników, którzy będą musieli ponieść to
ciężkie brzemię, będzie maleć.
Już obecnie liczba podatników doszła
do punktu równowagi krytycznej; automatyzacja spowoduje jej spadek
do stanu kompletnego załamania.
Jeśli ludzie, których automatyzacja
pozbawiła pracy, mają utrzymać się przy życiu - a życie w Wieku
Obfitości daje im takie prawo - niezależnie od tego, czy mają pracę
zarobkową czy nie, to tym bardziej koniecznym staje się, by rząd
Australii potwierdził i egzekwował swe suwerenne prawo tworzenia
pieniądza na własne potrzeby, zamiast go pożyczać.
Rząd winien się stać panem we własnym
domu, jeśli wszystkie te horrendalne problemy, tak karykaturalne i
przerażające, mają znaleźć rozwiązanie zgodne ze zdrowym rozsądkiem.
Sprawa z tworzeniem pieniędzy i
powstawaniem zadłużenia w krajach zamorskich ma się
podobnie jak w
Australii. Narody pogrążają się w kryzysie, toną w długach i
lichwie.
Kanada
Dług publiczny Kanady
jest zatrważający.
Niech liczby mówią
same za siebie:
Federalny dług
publiczny (dane z 31 marca 1982) w $
1940 - 3695,7
milionów - oproc. 125,6 milionów
1950 - 15 188,1
milionów - oproc. 395,8 milionów
1960 - 15 574,1
milionów - oproc. 551,6 milionów
1970 - 22 637,2
milionów - oproc. 1 379,5 milionów
1979 - 69 146,0
milionów - oproc. 8 141,0 milionów
1982 - 130 000,0
milionów - oproc. 16 700,0 milionów
(wg. przybliżonego
szacunku)
Dług prowizyjny
1977 - 35 668,5
milionów
1978 - 40 505,8
milionów - oproc. 3 000, 0 milionów
Dług samorządów
lokalnych
1977 - 20 095,6
milionów oproc. 1 500,0 milionów
(Uwaga: liczby
dotyczące długów prowizyjnych i samorządów lokalnych, według
Canadian Year Book za lata 1980-81 są najaktualniejszymi osiągalnymi
danymi)
W ostatnim budżecie
Kanady tak znacznie podniesiono już samo opodatkowanie federalne, że
podatki pośrednie i bezpośrednie na głowę ludności przekraczają 3000
$ tj. ponad 12 000 $ na średnią - tj. 4-osobową rodzinę. Do tego
dochodzi 2000$ na głowę, podatków prowizyjnych i komunalnych.
Zliczenie wszystkich podatków, komunalnych, prowizyjnych i
federalnych, daje łączną sumę opodatkowania około 20 000$, na
przeciętną kanadyjską 4-osobową rodzinę.
Z tej ogromnej
sumy, około 25% idzie na spłacenie oprocentowania długu rządowego!
Jest to najwyższe oprocentowanie wśród wszystkich krajów Świata
Zachodniego, z wyjątkiem Północnej Irlandii, gdzie na spłacenie
oprocentowania idzie 66% wpływów z podatków.
Stany Zjednoczone
Największa
gospodarka świata - Stany Zjednoczone Ameryki Północnej - tkwi także
w jarzmie zadłużenia. Deficyt budżetowy w samym tylko 1982 roku
osiągnął 100 miliardów dolarów. Do tego dochodzi, poszukiwana przez
Administrację suma 115 miliardów oprocentowania Długu Narodowego,
który osiągnął BILION dolarów; (magazyn Time), w niezbyt udanym
wysiłku zilustrowania wielkości bilionowego długu, podał, że gdyby
ułożyć bilion dolarowych banknotów, jeden tuż przy drugim, pokryłby
odległość sięgającą 1,2 miliony mil poza Słońce.
Wpływ tego
długu na gospodarkę jest kolosalny. Dwa i pół miliona farmerów w USA
ma przeciętny dług 85 000 dolarów na farmę; łączne zadłużenie
rolnictwa przekracza obecnie 200 miliardów dolarów!
Lecz dotknięci są
nie tylko farmerzy. Nowojorski magazyn finansowy Forbes (z 29 marca
1982) podał:
“Płatności za
oprocentowanie obciążają gospodarkę sumą 900 miliardów dolarów
rocznie - tj. około 4000 dolarów rocznie przypada na każdego
mężczyznę, kobietę i dziecko. A zważcie, że to tylko oprocentowanie,
a nie dług. Wzrost wyniósł 200% od roku 1976...
Ogromne brzemię
obsługi długu zbiera rosnące żniwo bankructw, załamań systemu
osczędnościowo - pożyczkowego, niewypłacania dywidend i stały spadek
kursów giełdowych. W 1950 roku, przeciętna korporacja miała 43
dolary czystego zysku na każdego dolara płatności oprocentowania;
obecnie ma mniej niż 4 dolary...”
Wielka Brytania
W 1982 roku w Izbie
Gmin ujawniono, że wydatki na spłatę oprocentowania Długu Narodowego
wynoszą więcej niż na obronę, szkolnictwo czy na opiekę zdrowotną.
Oprocentowanie Długu Narodowego wzrosło z 705 milionów funtów (1 410
miliona $) w 1955 roku do 8 661 milionów funtów (17 322$) w 1980
roku. Zatem spłaty oprocentowania Długu Narodowego kosztują rocznie
każdego mężczyznę, kobietę i dziecko w W. Brytanii ponad 340 dolarów
na głowę - ponad 1300$ rocznie na przeciętną 4-osobową rodzinę.
Sytuacja gospodarcza W .Brytanii jest chaotyczna, wiele gałęzi
przemysłu podupada. British Steel, upaństwowiony po wojnie,
podtrzymywany jest wielkimi zastrzykami dotacji z kieszeni
podatników. British Leyland - stanowiący prawie wszystko, co
pozostało z przemysłu samochodowego - dwukrotnie bankrutował.
Przemysł tekstylny w Bradford ulega likwidacji. Przemysł okrętowy i
samolotowy są cieniami przeszłości.
Głównym problemem
W.Brytanii jest dług publiczny i zadłużenie prywatne. Wciąż
pozostaje nie spłacone 250 miliardów dolarów długu narodowego z
okresu I wojny Światowej. W. Brytania spłaciła już ten dług
dwukrotnie, mimo to skumulowane odsetki wciąż jeszcze tworzą sumę
przekraczającą oryginalny dług. Koniec spłat przewiduje się na 2004!
Niezależnie od
3-milionowego bezrobocia, 28% siły roboczej przeszło w ciągu 5 lat z
przemysłu prywatnego do rządowego.
Zarówno Północna
jak i Południowa Irlandia mają wielkie obciążenia płatnicze. 66
procent irlandzkiego budżetu idzie na spłacenie odsetek od długu.
Komisarz podatkowy z
USA na czele rewolty
Przykładem
bezdennej głupoty obecnego systemu monetarnego, przynajmniej
odnośnie opodatkowania, jest następująca korespondencja z Nowego
Yorku, opublikowana w sydnejskim Sun-Herald:
“Ze względu na
przypadający w tym tygodniu termin płatności podatku dochodowego,
tysiące ludzi udało się do lombardów, banków i instytucji
finansowych, aby zdobyć potrzebne pieniądze. USA przeżywa największy
od lat boom gospodarczy, lecz - paradoksalnie - Amerykanie twierdzą,
że nigdy nie czuli się tak zadłużeni”.
“Wyciągnęli ode mnie
wszystko”
powiedział Ralph Nowin, właściciel lombardu z Dallas (Texas).
“Ludzie zarzucili mnie obrączkami ślubnymi, zegarkami, aby uzbierać
pieniądze na opłacenie podatków”.
J.R. Chaplin, szef
działu pożyczkowego korporacji finansowej z Chicago, poinformował w
wyraźnym nasileniu zaciągania pożyczek, na zapłacenie podatków
dochodowych.
Urzędnik banku z
Detroit oszacował, że wzrost pożyczek na opłacenie podatków wyniósł
3% w stosunku do ubiegłego roku.
Niezależnie od
pożyczek indywidualnych, suma pożyczek na opłacenie podatków przez
przedsiębiorstwa, w głównych bankach nowojorskiej City, skoczyła w
ciągu ubiegłych dwóch tygodni do ogromnej wartości 763 milionów
dolarów tj. o 8% więcej niż w ubiegłym roku.
Wielu podatników,
mających kłopoty z zapłaceniem podatków, znalazło proste wyjście. Po
prostu nie płacą,
Pomimo wzrostu sum
zebranych przez służby podatkowe, suma przestępstw podatkowych
zwiększyła się w ostatnim roku o blisko 32 miliony dolarów. Wielu
Amerykanów krytykuje niespójność prawodawstwa podatkowego USA.
Magazyn Life pisze, że
urząd skarbowy “Zarzuca sieć o coraz mniejszych z roku na rok
oczkach, w miarę jak piętrzą się przepisy,
orzeczenia sądowe i grzywny”
Oprócz milionów
zwykłych obywateli w Ameryce istnieje około 300 organizacji
wzywających do uchylenia prawodawstwa podatkowego.
W tym tygodniu T.
Coleman Andrews, były Komisarz Dochodów Wewnętrznych USA (tj.
komisarz podatkowy USA) nieoczekiwanie poparł ich, oświadczając:
“Federalny podatek
dochodowy należy znieść. Ameryka znajduje się obecnie w śmiertelnym
uścisku opodatkowania. Podatki są, w całym swym zakresie, nadmiernie
wyśrubowane”.
Andrews
potępia obecną strukturę podatku dochodowego jako “brutalny
grabeżczy bandytyzm, którego miary dopełnia jego niezwykłe
skomplikowanie” oraz jako
“niedopuszczalne zagrożenie nieskrępowanej swobody inicjatywy, która
stworzyła wielkość Ameryki”.
W początku
czerwca 1978 roku nagłówki gazet przyniosły wiadomość o masowym
buncie podatkowym, kiedy to właściciele nieruchomości w Kalifornii
skorzystali ze swego konstytucyjnego prawa, aby wymusić referendum
odnośnie redukcji podatków. Przez całe USA przebiegły fale
wstrząsów, gdy 2/3 podatników głosowało za wielkimi obniżkami
podatków.
Oto przykład dla
umęczonych podatkami Australiczyków.
Afera weksli
skarbowych
Co przeciętny
obywatel wie o wekslach skarbowych? Absurdalnie niewiele.
Weksle skarbowe są
zobowiązaniami płatniczymi, przekazywanymi przez Skarb Związku do
Banku Rezerw.
Innymi słowy,
weksle te są kwitami zastawnymi, poprzez które dobra narodowe
Australii są systematycznie oddawane pod zastaw bankom.
A oto jak się to
dzieje:
Banki mają wygodną
umowę roboczą, zgodnie z którą nabywają Weksle Skarbowe od Banku
Rezerw. Weksle te mają nominały 2 000, 10 000, 100 000, i 1 000 000
$.
Banki prywatne
otrzymują je od Banku Rezerw poprzez procedurę znaną w wyższych
kołach bankowych jako redyskonto.
Banki komercyjne
nabywają weksle w zamian za czek, wystawiony na ich konta w Banku
Rezerw, w którym banki zwykły przechowywać duże salda depozytowe.
Powiedzmy, że bank
postanawia nabyć weksle na sumę 1 000 000 $.
Wystawia czek na
swoje konto w Banku Rezerw.
Tym samym konto
nabywcy w tym banku zostaje obciążone sumą 1 000 000 $ i kredytowane
oprocentowanym zabezpieczeniem, tj. sumą 1 000 000 $ plus dyskonto.
Bank nabywa
więc nie tylko oprocentowaną inwestycję, lecz także zabezpieczenie,
KTÓRE W KAŻDEJ CHWILI MOŻE ZAMIENIĆ NA GOTÓWKĘ w Banku Rezerw.
Otóż, jak
widzieliśmy, 2 000 $ gotówki jest zazwyczaj podstawą do udzielenia
pożyczki i zezwoleń przekroczenia konta na sumę 20 000$.
Prześledźmy więc
dalej ten proces i zobaczymy, w jaki sposób afera z wekslami odbija
się na ludności Australii.
Co trzy, cztery
miesiące rozpisuje się Pożyczkę Związkową.
Suma australijskich
obligacji oszczędnościowych wyniosła w 1983 roku 843 599 milionów
dolarów.
Pożyczkom tym
towarzyszy zazwyczaj wiele szumu w całej Wspólnocie; wzywa się
ludność do podpisywania pożyczek, ponieważ mają być przeznaczone na
roboty publiczne - na budowę dróg, szkół, na urządzenia
nawadniające, koleje państwowe, budownictwo, itd.
Cała ta reklama
jest grubym naciąganiem, ponieważ głównym celem pożyczek nie jest
wcale finansowanie robót publicznych.
Głównym zadaniem
pożyczek emitowanych przez Związek jest wykupienie dużej ilości
zaległych Weksli Skarbu.
Oznacza to, że
głównym zadaniem pożyczek Federalnych jest wykupienie tych weksli z
banków, które je przechowują, i zmniejszenie przez to sumy
krótkoterminowego długu narodowego.
Niech nam się
błędnie nie wydaje, że ten proces wykupywania zaległych Weksli
Skarbu redukuje w jakikolwiek sposób Dług Narodowy. Nazywa się to
konsolidowaniem Długu Narodowego.
Mówiąc po prostu,
gdy rozpisuje się Pożyczkę Narodową, pieniądze uzyskane z publicznej
subskrypcji - od osób indywidualnych i od firm - zużywa się głównie
na wykupienie Weksli Skarbu za powiedzmy 100 milionów dolarów.
W procesie
wykupywania ludność i firmy uzyskują obligacje, natomiast banki
otrzymują ekwiwalent w postaci zwiększonej płynności aktywów,
umożliwiającej im dalsze udzielania pożyczek.
Lecz z punktu
widzenia ludności, jeszcze bardziej niepokojące jest to, że w ten
sposób wzrasta Dług Narodowy. Rośnie bezlitośnie, co parę miesięcy,
aż do obecnej astronomicznej wielkości, a wraz z nim wzrasta
oczywiście opodatkowanie.
Strażnicy
naszej narodowej polityki finansowej zdają się nie mieć żadnego
planu, który stwarzałby choćby cień nadziei na wydostanie się z tego
niegodziwego (barbarzyńskiego) systemu.
Nikomu zdaje się
nie przyszło do głowy, że Dług Narodowy powinien zostać wykupiony -
chociaż istnieje publiczne oświadczenie jednego z Generalnych
Audytorów mówiące, że zdarzył się rok, kiedy faktycznie dołożono dwa
czy trzy miliony na wykup długu.
Dodał on z klasyczną
naiwnością, że pieniądze użyte na ten cel zostały pożyczone!
Można by więc spytać,
jak finansuje się roboty publiczne, skoro subskrypcja pożyczki
federalnej przeznaczona jest głównie na wykupienie krótkoterminowego
długu?
Finansuje się je
głównie za pomocą kredytów udzielanych przez Bank Rezerw w zamian za
obligacje skarbu.
Cała emisja
obligacji federalnych na sumę, powiedzmy 150 milionów dolarów, może
być użyta do wykupienia 100 milionów dolarów zaległych Weksli
Skarbu. Resztę można zużyć na roboty publiczne.
Nie znaczy to, że
program prac publicznych nie będzie realizowany, lecz, że będzie on
finansowany głównie z obligacji skarbowych. Z punktu widzenia banku
są to najznakomitsze papiery wartościowe, gwarantowane przez władzę
ustanawiania przez rząd federalny podatków dla ich wykupywania od
czasu do czasu, dzięki czemu tę wysoce opłacalną praktykę udzielania
narodowi krótkoterminowych pożyczek można powtarzać wciąż od nowa.
Dlaczego Bank Rezerw
pozwala na ich nabywanie bankom (i to właściwie bez żadnych
kosztów!) jest jedną z niewiarygodnych rzeczy, nie do wytłumaczenia
i nie do pojęcia na zwykły zdrowy rozsądek.
Jeszcze bardziej
niewytłumaczalne jest, dlaczego Bank Rezerw, będący instytucją
narodową, miałby traktować swój - tworzony bez kosztów - kredyt dla
Skarbu, jako oprocentowany dług, od którego ludność płaci po wsze
czasy odsetki za pośrednictwem opodatkowania. Jest to klasyczny
przykład stawiania wozu przed końmi czy nosa dla tabakiery.
MONETARYZACJA
NARODOWEGO KREDYTU TO WSZYSTKO, CO BANK REZERW CZYNI W ZAMIAN ZA
OBLIGACJE SKARBU.
Bank nie stworzył
narodowych aktywów, stanowiących gwarancję pożyczki. Są one lub będą
wytworem ludności Australii.
Czynności banku nie
wymagały wysiłku, kosztów i bez wątpienia mógł je wykonać - i
zapewne wykonał - młodszy księgowy.
Dlaczego, na Miłość
Boską, dopuszczono, aby ta prosta transakcja stała się podstawą
naszego Narodowego Długu, a bezlitosne opodatkowanie dla spłacenia
procentów przekraczało wszelkie zasady logiki?
Zdumiewające
przykłady siły kredytu
Dr L. C. Jauncey
odnotował w Australia’s Government Bank skromne początki Banku
Związku Australijskiego:
“15 lipca 1912r. bank
otworzył swe podwoje, nie posiadając żadnego własnego kredytu oprócz
aktywów wynoszących jedynie 10 000 funtów, w formie pożyczki od
Rządu Związkowego”.
“7 lipca 1921r. na
pana Denisona Millera, prezesa Banku czekała delegacja bezrobotnych.
Pan Scott (członek delegacji):
‘ W swym
wystąpieniu w Londynie, panie Denison, stwierdził pan, że aby
sprostać wymogom wojennym, musiał pan podjąć pewne kroki, o których
przed wojną nie można by nawet marzyć. Zaopatrzył pan Australię w
350 milionów funtów na cele wojenne. Gdyby wojna trwała nadal,
mógłby pan dostarczyć dalsze 350 milionów funtów. Czy jest pan gotów
zaopatrzyć obecnie Australię w 350 milionów funtów na cele
produkcyjne?
Pan Denison Miller: ‘
Tak, zrobię, co tylko będę mógł’”
Australijska prasa
z 7 lipca donosiła, że pan Denison Miller powiedział:
“Zapleczem tego banku
są wszystkie zasoby Australii i siła Banku Związkowego polega na
sile tego kontynentu... Każdy rozumny zamysł ludu Australii, jeśli
uzyska lojalne wsparcie, może zostać zrealizowany”.
Innymi słowy, to co
jest możliwe fizycznie, można zrealizować pod względem finansowym.
W oparciu o kredyt,
tj. zaufanie Australii, Bank Związkowy, który zaczął z kapitałem 20
tysięcy dolarów, potrafił stworzyć - w ciągu dalszych ośmiu lat -
kredyt o wysokości 700 tysięcy dolarów!
Nawiasem
mówiąc, Bank Związkowy stanowi zdumiewający przykład
uprzywilejowania banku w nabywaniu aktywów.
Jak powiedzieliśmy,
Bank ten zaczął działalność w 1912 roku z aktywami (a raczej
pasywami) w postaci pożyczki 20 000$.
W 1984 roku jego
aktywa wzrosły do 30 496 milionów dolarów - tzn. przekraczały cały
majątek największych firm w Australii!
Co roku jego
posiadłości rosną.
Gdy dodać tę
zdumiewającą sumę do aktywów prywatnych banków komercyjnych, można
sobie wyrobić pojęcie, w jakim stopniu banki przywłaszczały sobie
realny kredyt - to znaczy rzeczywiste bogactwo - stworzone przez
ludność Australii. Banki nabyły do 1984 roku kredyt w wysokości 62
626 milionów dolarów i zaprzęgły ludność w jarzmo zadłużenia.
W procesie
monetaryzacji rzeczywistych bogactw Australii (tj. poprzez
stworzenie ich monetarnego równoważnika), banki wyemitowały pieniądz
w postaci długu i w ten sposób nabyły posiadłości równe około jednej
trzeciej części majątku całej Australii.
Niewiarygodna historia
Banku Rolnego
Innym pouczającym
przykładem potęgi kredytu jest olśniewający rozwój Banku Rolnego
Nowej Południowej Walii.
Do roku 1948 Bank
Rolny był bankiem oszczędnościowym. W 1947 roku posiadał 56 filii z
majątkiem ocenianym na 1 327 430 dolarów, dysponujących aktywami na
łączną sumę 74 milionów dolarów.
Następnie, w roku
1948, nastąpiła dramatyczna zmiana. Federalny rząd laburzystowski,
którego premierem był Chifley, wniósł projekt ustawy o
nacjonalizacji banków komercyjnych Australii.
To zaalarmowało
Rząd Stanowy Nowej Południowej Walii - rząd laburzystowski - i w
czasie gdy parlament rozpatrywał projekt pana Chifley’a,
laburzystowski rząd Nowej Południowej Walii, w ciągu jednodniowej
sesji Parlamentu, przeprowadził bardzo krótki projekt ustawy poprzez
wszystkie wymagane etapy.
Ustawa zmieniała
statut Banku Rolnego, jako banku oszczędnościowego, w bank emisyjny,
to znaczy, w bank mający możność TWORZENIA KREDYTU.
W ciągu paru lat od
czasu, gdy bank Rolny stał się bankiem emisyjnym, jego aktywa
wzrosły w sposób zdumiewający.
Nabyto cenne
narożne place budowlane w Sydney i we wszystkich głównych miastach
kraju.
W roku 1956 bank
posiadał 110 filii, a jego aktywa wzrosły gwałtownie do sumy 138
milionów dolarów, zaś wykazywane rezerwy - do ponad 20 milionów
dolarów.
Żaden rodzaj
działalności gospodarczej czy przemysłowej nie może się równać z
bankami, gdy chodzi o nabywanie majątku.
Na przykład,
majątek Colonial Sugar Refining Company nie przekraczał w 1956 roku
120 milionów dolarów. Towarzystwo to jest korporacją obejmującą całą
Australię - jest to największa firma produkująca cukier na
południowej półkuli; posiadająca liczne podległe firmy, wytwarzające
materiały budowlane, chemikalia i leki.
Inne przykłady to
wielka Broken Hill Proprietary - fundament australijskiego przemysłu
hutniczego żelaza i stali. Ma ona swe filie w całej Australii. Jej
posiadłości były w tym czasie warte 110 milionów dolarów.
Posiadłości General Motors - Holden wynosiły w grudniu 1955 roku 94
miliony dolarów.
Czy nie
wydaje się zupełnie fantastyczne, że bank, który zatrudnia 100
urzędników, dysponujący urządzeniami technicznymi na poziomie
maszyny do pisania i kalkulatora, którego najbardziej imponującymi
budynkami są biurowce, nieznany opinii publicznej poza własnym
krajem, potrafi zwiększyć swoje posiadłości w stopniu znacznie
przekraczającym nasze największe organizacje przemysłowe i dokonuje
tego w ciągu tak niewielu lat?
Czy nie wydaje się
czymś niedorzecznym, że instytucja, która nie produkuje niczego poza
cyframi w rejestrach księgowych, może wejść w posiadanie majątku
większego niż nasze największe przedsiębiorstwa przemysłowe,
zatrudniające tysiące ludzi we wszystkich Stanach, od których
fizycznej produktywności zależy cała gospodarka Australii?
Jest to niezwykle
pouczający przykład POTĘGI KREDYTU - największej potęgi na świecie.
Gdy jakiś naród raz
to zrozumie i zdecyduje się z niej skorzystać, nie pozwalając na
zakładanie sobie kajdanów długu i opodatkowania, gdy zdobędzie się
na rozum polityczny, aby używać tego ogromnego potencjału śmiało i
mądrze, jako siły konstruktywnej i wyzwalającej, naród taki wysunie
się na czoło, rozwiąże sprawnie i zadowalająco swoje wielkie
problemy; dotkliwe brzemiona zadłużenia i opodatkowania zostaną
stopniowo zdjęte z ludzkich barków, pozwalając im nareszcie
wyprostować zgięty kark i wznieść głowę ku Niebiosom w dziękczynnym
geście.
Królewskie Komisje
Finansowe
Czy nie było głosów
publicznego protestu przeciw systemowi finansowemu, który zostawia
za sobą tyle ludzkiego cierpienia?
Oczywiście, że
były. Protest kończył się zazwyczaj powołaniem Królewskiej Komisji
do jego zbadania. Takie Komisje Królewskie działały w Wielkiej
Brytanii, Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii.
Członkami ich byli
przeważnie ludzie w wieku 50-60 lat. Ludzie, którzy zrobili
korzystne kariery w przemyśle, prawnicze, jako biegli w
rachunkowości, w handlu.
Ich poglądy na
współczesne im zwyczaje finansowe były od dawna ugruntowane. Wszyscy
ci ludzie osiągnęli osobiste powodzenie w systemie, który mieli
poddać badaniu.
Krótko
mówiąc, wszystkie te Królewskie Komisje składały się z ludzi,
których postawy umysłowe i pojmowanie systemu finansowego i
monetarnego zostały uwarunkowane życiowym obeznaniem z tradycyjną
praktyką. Inne podejście było nie do pomyślenia. Byli zaprzysięgłymi
zwolennikami status quo. Zwyczaj, tradycja, hipnotyczny czas
ortodoksji, codzienna życiowa praktyka; jest rzeczą trudną - jeśli
nie wręcz niemożliwą - aby taka grupa ludzi potrafiła myślowo
przekroczyć te potężne zahamowania i ograniczenia.
Mówiąc, że
ich raporty w większości wybielały dominujący system finansowy i
monetarny, nie chcemy poddawać w wątpliwość uczciwości członków tych
komisji.
Zgłaszali
oczywiście pewne zastrzeżenia, jakieś zalecenia; jednak przeważnie
rozgrzeszali stary system; zaś wszelkie przedstawiane im nowe
nieortodoksyjne systemy czy innowacje, były bez ceregieli odrzucane.
Nikogo nie
zaskakiwało więc, gdy sprawozdania tych Królewskich Komisji były w
znacznej mierze podobne do siebie.
Rozczarowania
doznawała tylko niewielka część opinii publicznej.
Jednakże owe
Komisje Królewskie poruszyły parę bardzo interesujących i istotnych
spraw. Oto na przykład, co stwierdziła, w 1920 roku Brytyjska
Komisja Królewska (pod przewodnictwem lorda MacMillana) odnośnie
tworzenia kredytu.
Cytujemy według
rozdziału 4 str. 34:
“Można uważać, że
depozyty bankowe są tworzone przez ludność, poprzez wkłady gotówkowe
z oszczędności lub z sum czasowo nie angażowanych w wydatki.
Jednakże zasadnicza część depozytów powstaje w wyniku własnej
działalności banków; mianowicie bank tworzy w swych rejestrach
kredyt równoważny depozytowi: udzielając pożyczek, zezwalając na
pobieranie wypłat przekraczających konto lub kupując obligacje...
Bank może udzielać
pożyczek, nabywać inwestycje dopóty, dopóki utworzony kredyt czy
sumy zakupów inwestycyjnych nie przekroczą dziewięciokrotnej
wartości oryginalnych wkładów gotówkowych”
Australijska Królewska
Komisja Monetarna
Australijska
Królewska Komisja do Spraw Systemu Monetarnego i Bankowego ogłosiła
swoje sprawozdanie w 1937 roku.
Po około dwuletnich
wyczerpujących badaniach komisja była zmuszona uznać w swym
sprawozdaniu, że Bank Związkowy (obecnie Bank Rezerw) posiadał pełną
możliwość finansowania potrzeb rządowych.
W ustępie 504
sprawozdania Komisji, zatytułowanym “Tworzenie kredytu”, czytamy:
“Z uwagi na tę
zdolność Bank Związkowy może zwiększać zasób gotówki banków
komercyjnych różnymi wyżej wymienionymi sposobami.
Dzięki tej zdolności
Bank Związkowy może również zwiększać rezerwy gotówki banków
komercyjnych, na przykład może kupować obligacje i inne prawa
własności; może na różne sposoby udzielać pożyczek rządom czy komuś
innemu; może nawet tworzyć pieniądze udostępniane całkiem bezpłatnie
Rządom czy komuś innemu...”
Ponieważ to
ostatnie stwierdzenie wywołało wiele kontrowersji, odnośnie jego
dokładnego znaczenia, poproszono pana Justice Napiera,
Przewodniczącego Komisji, o jego interpelację. Odpowiedź otrzymana
odeń przez Sekretariat Komisji (pan Harris) brzmiała:
“Stwierdzenie to
oznacza, że Bank Związkowy może tworzyć pieniądze udostępniane
Rządom czy osobom trzecim, na wybranych przez siebie warunkach,
nawet pożyczając je bez oprocentowania; A NAWET NIE ŻĄDAJĄC ANI
OPROCENTOWANIA ANI ZWROTU ZASADNICZEGO DŁUGU”.
Zatem Rządowi
Związkowemu dana była szczęśliwa alternatywa zaspokojenia wszystkich
swych potrzeb kredytowych bez uciekania się do pożyczek od banków,
pod zastaw obligacji skarbu, bez dalszego zwiększania długu
narodowego, oszczędzając ludności zwiększenia obciążeń podatkowych,
LECZ NIE SKORZYSTAŁ Z TEGO.
Szczere wyznanie
prezesa banku
Jednym z
najbardziej jawnych dowodów na praktyki bankowe są zeznania pana
Grahama Towers’a Prezesa Central Bank od Canada, złożone przed
Kanadyjską Komisją Rządową Bankowości i Handlu.
W 1939 roku, sesje
tej Komisji ograniczyły się do dochodzeń dotyczących Banku Kanady.
Świadkiem ze strony Banku, wziętym w krzyżowy ogień pytań, był jego
Prezes, pan Graham F. Towers.
Komisja odbyła
trzydzieści posiedzeń, a jej sprawozdanie obejmuje 850 stron.
Dlatego konieczne są drastyczne skróty dla ukazania istotnych
punktów. Staraliśmy się uczynić to rzetelnie, podając za każdym
razem stronę sprawozdania, tak aby można było odszukać kontekst.
Zważmy, że podane
niżej stwierdzenia, wypowiedziane czy zaakceptowane przez pana
Towersa, pochodzą od Prezesa Centralnego Banku Kanady, stanowiącego
własność państwa.
(Poniższe wyjątki
pochodzą z protokołów dochodzeń odnośnie Banku Kanady, Komisji
Bankowości i Handlu, z roku 1939, wydanego przez Government Printing
Bureau, Ottawa):
Pytanie: “Lecz nie
ma wątpliwości co do tego że banki mogą tworzyć środki płatnicze?”
Towers: “Tak
jest. Do tego są powołane... Na tym polega zadanie bankowości, tak
jak zadaniem huty jest produkcja stali (str. 287)
Proces produkcyjny
polega na dokonaniu, atramentem lub na maszynie, zapisu na karcie
lub w księdze. To wszystko” (str. 76 i 238)
“Ilekroć i zawsze, gdy
bank udziela pożyczki (lub nabywa obligacje), powstaje nowy kredyt
bankowy - nowe depozyty - nowiutki pieniądz” (str. 113 i 238).
“Mówiąc szczerze,
wszystkie nowe pieniądze wychodzą z banku w formie pożyczek” (str.
461).
“Ponieważ pożyczki
stanowią dług, więc w obecnym systemie wszystkie pieniądze stanowią
dług...” (str. 459)
Pan Towers mówił
dalej: “Rząd może uzyskać pieniądze trzema drogami: poprzez
opodatkowanie, pożyczając oszczędności ludzi lub mógłby też zdobyć
je poprzez ekspansywną politykę monetarną, to jest zaciągając dług,
co jest związane z tworzeniem dodatkowego pieniądza” (str. 19)
Pytanie: “Bankier
może nabyć obligacje rządu federalnego przyjmując odeń obligacje na,
powiedzmy, 1000 $ i dając rządowi w banku depozyt 1000$?
Pan Towers: Tak.
Pytanie: ....rząd
uzyskuje w ten sposób zapis kredytowy w rejestrach bankiera,
wykazujący, że bankier jest wierzycielem wobec rządu na sumę 1000$?
Pan Towers: Tak.
Pytanie: I zgodnie
z prawem, aby wystawić ten depozyt, jest zobowiązany posiadać 5% tej
sumy w gotówce?
Pan Towers: Tak.
(str. 76)
Pytanie :
Dziewięćdziesiąt pięć procent naszych obrotów dokonuje się przy
pomocy tzw. wymiany depozytów bankowych - to znaczy poprzez zwykłe
zapisy księgowe, dokonywane w bankach, na które ludzie wystawiają
czeki?
Pan Towers:
“Myślę, że takie ujęcie jest właściwe (str. 223).
Pytanie:
...Konieczność rezerwy złota jest obecnie w znacznej mierze natury
psychologicznej, o ile dotyczy waluty krajowej?
Pan Towers: O ile
dotyczy waluty krajowej, tak.
Pytanie: Ale skoro
emisja waluty i pieniądza
stanowi najwyższe uprawnienie rządu, zatem to NAJWYŻSZE UPRAWNIENIE
ZOSTAŁO PRZEKAZANE W 88 PROCENTACH Z RZĄDU DO SYSTEMU BANKÓW
HANDLOWYCH?
Pan Towers: Tak
(str. 286)
Tworzenie nowego pieniądza
Pytanie: Gdy bank
otrzymuje (od rządu) obligację wartą 1 000 000 $, powstają nowe
pieniądze lub ich równoważniki na sumę miliona dolarów?
Towers: Tak.
Pytanie: Czy
naprawdę powstaje milion dolarów nowych pieniędzy?
Towers: Tak jest.
(str. 238)
Pytanie: Zatem
obecnie Bank Kanady kupuje nasze złoto faktycznie za emitowanie
przez siebie banknoty - które są niewymienialne na złoto - w istocie
używając do tego drukowanych pieniędzy ... do kupowania złota?
Towers: Taka
jest ogólnoświatowa praktyka... (str. 283).
Pytanie: Gdy
zezwalacie sieci banków handlowych na emitowanie depozytów bankowych
- polegające na praktyce używania czeków - zezwalacie faktycznie
bankom na emitowanie rzeczywistego równoważnika pieniądza, czy tak?
Towers: Depozyty
bankowe są w tym znaczeniu faktycznie pieniędzmi.
Pytanie: ... w
istocie nie są to rzeczywiste pieniądze, lecz kredyt, rachunki
księgowe, używane jako substytut pieniądza?
Towers: Tak.
Pytanie: Zatem
upoważniamy banki do emitowania pieniądza zastępczego?
Towers: Tak,
sądzę, że jest to bardzo dobre określenie bankowości (str. 285).
Pytanie: Czy może
mi pan powiedzieć, dlaczego rząd, mając władzę tworzenia pieniądza,
oddaje to uprawnienie prywatnemu monopolowi, a następnie to, co
parlament może stworzyć samemu, pożycza za oprocentowaniem,
doprowadzając do narodowego bankructwa?
Towers: ...
zdajemy sobie oczywiście sprawę, że opłaty idą na pokrycie części
kosztów operacyjnych banków, a w części na zysk od depozytów. Otóż,
jeśli parlament chce zmienić sposób działania systemu bankowego,
jest to niewątpliwie w jego mocy...(str.394)
Towers:
Banki, oczywiście, nie mogą pożyczać pieniędzy swych depozytorów
(str. 455).
Pytanie: Przyznał
pan, że banki tworzą pieniądze.
Towers: Poprzez
udzielanie pożyczek i inwestowanie, banki same dla siebie stwarzają
aktywa. Stwarzają aktywa w postaci depozytów.
Pytanie: Zgodzi się
pan z wyrażonym tu stwierdzeniem, że banki pożyczając, stwarzają
środki płatnicze.
Towers: Tak.
Pytanie: Zatem
zwiększenie o 500 milionów bankowych depozytów (od 1934 do 1938r.)
nie miało żadnych skutków inflacyjnych?
Towers: Takie
skutki nie wystąpiły. Nie było po temu, w tym okresie, sprzyjających
okoliczności (str. 643)
Pytanie: W
przypadku wojny nie byłoby żadnych trudności w zwiększeniu środków
finansowych na tyle, na ile byłoby to konieczne dla obrony
narodowej?
Towers: Do granic
możliwości ludzkich i materialnych.
Pytanie: Jeśli
ludzi i materiałów jest pod dostatkiem, nie ma żadnej trudności,
przy obecnym systemie bankowym, w stworzeniu środków wymiany,
koniecznych do uruchomienia ludzi i środków materialnych dla celów
obrony kraju.
Towers: Tak jest.
Pytanie: Dlaczego
więc, gdy mamy problem niszczący nas od wewnątrz, nie możemy użyć
tej samej techniki... w każdym razie zgodzi się pan ze mną, że
dopóki inwestowanie funduszów publicznych ogranicza się do
polepszenia gospodarki kraju, samo to przez się nie może spowodować
warunków inflacyjnych?
Towers: Tak,
zgadzam się z tym, lecz muszę dodać, że dokonane w ten sposób
inwestycje muszą być co najmniej tak produktywne jak alternatywne
możliwe sposoby zaangażowania tych pieniędzy (str. 649).
Pytanie: Czy zgodzi
się pan, że cokolwiek jest fizycznie możliwe i pożądane można
umożliwić pod względem finansowym?
Towers:
Niewątpliwie (str. 771)
Czy bankowcy rozumieją istotę
mechanizmu stwarzania kredytu?
Czy wszyscy
bankowcy rozumieją mechanizm stwarzania przez banki kredytu?
Nie. Dyskutowaliśmy
tę sprawę z mnóstwem bankowców i tylko bardzo rzadko któryś z nich
rozumie, w jaki sposób banki tworzą i anulują kredyty i w jaki
sposób nabywają papiery wartościowe.
Gdy się im
przedstawi fakty dotyczące tych spraw - a fakty te są niepodważalne
- przeciętnemu bankowcowi prawie mowę odejmuje z niedowierzania, a
często z oburzenia.
To zrozumiałe.
Człowiekowi, który spędził najlepszą część swego życia w
przekonaniu, że banki jedynie pożyczają złożone w nich pieniądze, i
że zysk bankiera pochodzi z różnicy między odsetkami od udzielonych
kredytów, a odsetkami od wkładów na terminowych rachunkach
bankowych, z trudem przychodzi - jeśli to w ogóle dopuszcza -
rozstać się z ideą tak mocno utwierdzoną w jego umyśle.
Ktoś mógłby
powiedzieć, że jest rzeczą niewiarygodną, aby bankowcy nie znali
swego własnego systemu. Otóż bynajmniej. Ludzie są uwarunkowani
przez przyzwyczajenia, wzrastają w pewnej tradycji. Przyjmują bez
wątpliwości rutynowe praktyki swego zawodu.
Praktyki te zdają
się działać znakomicie. Ależ tak! Pod względem administracyjnym
system bankowy jest prawdopodobnie najsprawniejszym ze wszystkich,
jakie znamy. Dlaczego by ktoś miał go kwestionować? - a szczególnie
jego pracownicy. Na tym polega siła tradycji.
Istotne stwierdzenie
Prezesa Banku Nowej Zelandii
Jednakże co do
wyższych kręgów bankowych nie ma wątpliwości, że większość grubych
ryb zna fakty. Z takim poglądem zgodził się pan H.W. Whyte, Prezes
Zjednoczonych Banków Nowej Zelandii, zeznając przed Królewską
Komisją Nowej Zelandii w 1955 roku. Przyznał całkiem otwarcie, że
gdy banki udzielają kredytów i pożyczek, wówczas kredyt stwarzają i
dodał?
“Czyniły to od dawna,
lecz nie zdawały sobie z tego sprawy i nie dopuszczały tego do
świadomości. Oprócz bardzo nielicznych. Można to znaleźć we
wszelkiego rodzaju dokumentach, w podręcznikach dotyczących finansów
itd. Lecz z upływem czasu, mówiąc szczerze, myślenie nie stało w
miejscu. Bardzo wątpię, czy obecnie można znaleźć wielu wybitnych
bankowców, którzy próbowaliby zaprzeczyć, iż banki stwarzają kredyt.
Powiedziałem już, że to czynią. Pan Ashvin (Sekretarz Skarbu)
powiedział to samo, jak również stwierdził to wobec państwa pan
Fussel
(Dyrektor Banku Rezerw).
“Lecz dwadzieścia,
czterdzieści, pięćdziesiąt lat wstecz niewiele można by znaleźć
osób, które by to przyznały. Nie zdawano sobie jasno sprawy z tego
faktu.
System niewiele się
zmienił; obecny system niewiele różni się od tego, czym był przed
czterdziestu, pięćdziesięciu laty, ale myślenie poczyniło postępy”.
W dalszym ciągu pan
Whyte, Dyrektor Banku Nowej Zelandii, powtórzył to raz jeszcze,
odpowiadając dr Q.C. Mazengarbowi, członkowi Komisji, który
zaoferował jej szereg propozycji reform monetarnych, w imieniu H.J.
Kellihera, byłego Dyrektora Banku Nowej Zelandii.
“Bankowość nie ma nic
do ukrycia. Nie ukrywamy, że banki tworzą pieniądz; tyle, że
myślenie na ten temat poczyniło postępy”.
Otóż to: “Postępy myślenia”
Musimy przyznać, że
bardzo nas zaintrygowało to trochę naiwne wyznanie, że “myślenie na
ten temat poczyniło postępy”.
Prezes
Zjednoczonych Banków Nowej Zelandii prawdopodobnie miał w istocie na
myśli to, że poszerzeniu uległa wiedza o faktach związanych z
pieniądzem.
W latach
Depresji setki tysięcy głodnych bezrobotnych nie miało nic innego do
roboty, jak studiowanie nowego i dziwnego zjawiska - paradoksu nędzy
wśród obfitości. Pogoda sprzyjała. Magazyny pękały w szwach, sklepy
były pełne. Lecz niewielu mogło kupić towary i niezliczone rzesze
ludności nie miały środków do życia. Było pożywienie, była odzież,
brakowało tylko pieniędzy - zawiodła funkcja dystrybucyjna tego
względnie darmowego systemu bonów.
W tamtych czasach
banknoty jedno - czy stufuntowe można było drukować kosztem 2
pensów, a księgowość bankowa mogła tworzyć kredyt praktycznie za
darmo.
Lecz pieniądz był
objęty prywatnym monopolem. Jego emisja i kontrola stanowiły
świętość; były bardziej święte niż ludzkie życie.
Jakże to wszystko
było absurdalne, gdy spoglądamy wstecz na te gorzkie lata!
Lecz głodni
ludzie zaczęli myśleć, badać, odkrywać, jak działa system monetarny,
a to, co odkryli, było równie rewelacyjne jak fakty podane w tej
broszurze.
Narosła wielka
literatura ujawniająca prawdę na temat tworzenia kredytu i
podsuwająca ją kłopotliwie pod nos wysoko postawionych bankierskim
osobistościom.
Oto przyczyna -
jedynie przyczyna - wyznania pana Whyte’a, iż “myślenie na ten temat
poczyniło postępy”.
Czy ekonomiści rozumieją, jak
powstaje kredyt?
Nie. Przedmiot ten
nie wchodzi w zakres kursu ekonomiki. Z takim patetycznym
rezultatem, że w swych pismach i wypowiedziach, gdy przychodzi do
zajęcia się sprawą kredytu bankowego, ekonomiści powtarzają starą
fikcję, iż bankowe pożyczki są ograniczone wysokością depozytów.
Na ile się
orientujemy, bardzo niewielu australijskich ekonomistów rozumie, jak
tworzy się kredyt. Jednym z nich był Profesor A.G. Mackay, który
stwierdził, w swym podręczniku Economics
(Ekonomika):
“W ten sposób, poprzez
pożyczkę, kredyt czy zezwolenie na przekroczenie konta lub
spieniężając obligacje, banki mają możność zwiększania globalnej
sumy depozytów w społeczeństwie; ze względu na ten proces
niepoprawne jest stwierdzenie, że bank pożycza złożone w nim
depozyty.
Jest sprawą jasną, że
TWORZY DEPOZYT POPRZEZ UDZIELENIE POŻYCZKI; pożyczka trafia z
powrotem do tego samego, lub innego banku, przyjmując postać
depozytu”.
Profesor R.F.
Irvine, wykładowca na Uniwersytecie w Sydney, w okresie pierwszej
Wojny Światowej wprowadził do kursu ekonomiki studium kredytu
bankowego i ogólnie mechanizmów finansowych.
Był to kurs
cieszący się wielkim zainteresowaniem, a studenci i profesorowie
często dyskutowali niebezpieczne następstwa systemu finansowego,
który oddaje tak wielką władzę czynienia dobra i zła w prywatne
ręce, dla prywatnego zysku.
Zdaje się, że
koncepcja kursu ekonomiki profesora Irvine’a była bardzo nie na rękę
bankom, w wyniku czego sfabrykowano przeciw niemu jakieś zarzuty i
musiał zrezygnować z pracy.
W czasach depresji Irvine wygłaszał w Sydney wiele wykładów z
grubsza w duchu niniejszej książki.
Czy nie odezwał się żaden protest w
kręgach wysoko postawionych osobistości?
Czy żaden polityk
nie ostrzegł ludności przed złem tkwiącym w prywatnym monopolu
społecznego kredytu?
Tak, byli
nieliczni, lecz trzeba pamiętać o wszechmocy sfer finansowych.
Sprawują one władzę na Prasą (poprzez zezwolenia na przekraczanie
konta) i są w stanie doszczętnie zniszczyć i złamać każdego, kto
odważa się obnażać i zakwestionować ich władzę. Politycy przeważnie
szybko oriętują się, że jeśli chcą zrobić karierę, najprostszą
polityką jest być ostrożnym, stosować się do ortodoksyjnych praktyk
i procedur i “nie wychylać się”.
Jest to
przerażające spostrzeżenie w odniesieniu do ludzi na świeczniku we
wszystkich krajach, że przystosowują się do ortodoksyjnych tradycji
w ten opieszały, bezduszny, służalczy sposób. Usprawiedliwiają oni
jednak swą postawę cyniczną uwagą, że wyłamywanie się i narażanie
potężnym sferom interesów politycznie niczego nie daje.
Istnieje
jednakże jeden znamienny, wprost klasyczny przykład odważnej postawy
męża stanu, który rzucił wyzwanie i skutecznie oparł się ówczesnym
bankierom. Człowiekiem tym był Abraham Lincoln.
Dla sfinansowania
Amerykańskiej Wojny Domowej musiał poprosić banki o pożyczkę. Banki
próbowały wykorzystać rozpaczliwą sytuację Północnych Armii i
zgodziły się udzielić pożyczki na 24-36 procent!
Było to
skandaliczne zdzierstwo i Lincoln odrzucił pomoc finansową za tą
monstrualną cenę.
Wydrukował
natomiast słynne “zielone” i od tego czasu na banknotach Stanów
Zjednoczonych znaki graficzne są drukowane na zielonym tle.
“Zielone” umożliwiły
Północy prowadzić wojnę przeciw Stanom Południowym przy bardzo małym
zadłużeniu. Natomiast przed ich emisją, finanse Północy były w
rozpaczliwym stanie. Lincoln tak skomentował wynik swych rokowań z
drapieżnymi bankami:
“Mam dwóch wielkich
wrogów, armię Południa przede mną i instytucje finansowe na tyłach.
Z nich najgroźniejszy jest ten za plecami”.
To oświadczenie
Lincolna i inne jego stwierdzenia o roli rządu w finansowaniu narodu
znajdują potwierdzenie w Appleton
Cyclopaedia (U.S.) z
1861 r., na str. 292:
“Królowie pieniądza
zażądali 24-36 procent za pożyczkę dla rządu na prowadzenie Wojny
Domowej.
Potrzeby pieniężne
wzrastającej liczby ludzi, zmierzających ku lepszemu poziomowi
życia, mogą i powinny być zaspokajane przez Rząd. Potrzeby te można
zaspokoić przez emisję narodowej waluty i kredytu, poprzez narodowy
system bankowy. Obieg środków wymiany, emitowanych i gwarantowanych
przez rząd, daje się właściwie regulować. Władza regulowana
narodowego pieniądza i kredytu przysługuje jedynie Rządowi.
Rząd winien tworzyć,
emitować i wprowadzać do obiegu całą walutę i kredyt potrzebny dla
zaspokojenia wydatków rządowych i siły nabywczej konsumentów.
Przywilej tworzenia i emitowania pieniądza jest nie tylko najwyższym
uprawnieniem rządu, lecz stanowi jego największą sposobność twórczą.
Finansowanie
wszystkich przedsięwzięć rządowych, utrzymywanie stabilnych rządów i
uporządkowany postęp oraz określenie sposobu działania Skarbu, to
zadania dla praktyki administracyjnej.
Pieniądz przestanie
być panem, a stanie się sługą ludzkości. Demokracja odniesie
zwycięstwo nad potęgą pieniądza”.
Lecz Lincoln został
zamordowany, zanim zdołał w pełni zrealizować tę wolna od zadłużenia
politykę monetarną i wiele przemawia za tym, że zamordowano go za
przyczyną banków, które w jego nowej polityce upatrywały zagrożenie
swej władzy nad pieniądzem.
Bankowa “Puszka
Pandory”
Garet Garrett,
uważany za “najbardziej przenikliwego komentatora ekonomicznego
Stanów Zjednoczonych” czyni takie intersujące uwagi na temat
tragicznej abstrakcji - kredytu bankowego- w swej książce The Bubble
that Broke the World (Mydlana bańka o którą potknął się świat.):
“Ta nieprawdopodobna
spirala kredytowa jest njaprzemyślniejszym, najbardziej niezawodnym,
najmniej zrozumiałym i - tuż po potężnych środkach wybuchowych -
najniebezpieczniejszym ze wszystkich odkryć i wynalazków
stanowiących o naszym życiu i śmierci. Sami bankierzy wiedzą o nim
naprawdę tylko to, jak się tym posługiwać na codzień.
Wszystko ponadto - to
puszka Pandory...”
Philip A.
Benson, Prezes American Banker’s Association
(Amerykańskiego Stowarzyszenia Bankierów),
w przemówieniu w Milvaukee, wygłoszonym 8 lipca 1939 roku
powiedział:
“Nie ma bardziej
bezpośredniej drogi do zawładnięcia narodem niż poprzez jego system
kredytowy”.
W.E. Gladstone
stwierdził pewnego razu:
“Od czasu, gdy objąłem
urząd Kanclerza (w grudniu 1852r.) przekonałem się, że w sprawie
finansów Państwo przyjęło zasadniczo fałszywą postawę wobec Banku i
City. Istota sprawy polegała na tym: Rząd nie miał sprawować
decydującej władzy w sprawach finansowych, lecz miał się zgodzić na
to, aby Władza Pieniądza stała się przemożna i niepodważalna. Nie
mogłem się pogodzić z tą sytuacją i od samego początku
podjąłem
walkę poprzez umacnianie rządowych uprawnień finansowych. Napotkałem
na nieustępliwy opór Prezesa i Wiceprezesa Banku (Angielskiego),
którzy zajmowali fotele w Parlamencie; prawie przy każdej okazji
miałem przeciw sobie City”.
(Określenie “City”
odnosi się w Londynie do instytucji bankowych i finansowych. Cytat
pochodzi z Life of Gladstone, Morley’a).
Kościół, poza
paroma wyjątkami, zachowywał grobowe milczenie na temat polityki
finansowej, w obliczu niesłychanego problemu doczesnego - odwracając
oczy ku niebu.
Jednym z dwóch
wyjątków był Arcybiskup Le Fanu, Prymas Australii w okresie
depresji. Wypowiedział się często i z odwagą przeciw polityce
finansowej tak brzemiennej w społeczne klęski Antychrysta.
Anglikański Prymas
Australii (Arcybiskup Le Fanu) powiedział w październiku 1935 roku:
“Każdy członek
społeczeństwa jest spadkobiercą wszystkich wynalazków i całej wiedzy
naukowej, które uczyniły to życie łatwiejszym. Jednakże te wartości
i wzmożone możliwości nie są tak dostępne jak być powinny.
Nasz obecny system
finansowy nie spełnia swych zadań. Zasadniczy chrześcijański
sprzeciw wobec istniejącego systemu kapitalistycznego i wobec
nieodłącznej odeń - jak się zdaje - kontroli pieniądza przez
bankierów, polega na tym, że kapitalizm utrzymuje osobę ludzką w
niewoli wymogów polityki finansowej”.
Drugim wyjątkiem
był Papież Pius XI, który w encyklice Quadragesimo Anno napisał:
“W naszej epoce od
razu uderza w oczy nie tylko nagromadzenie bogactw, ale ponadto
skupienie ogromnej, niczym nie ograniczonej władzy ekonomicznej w
ręku małej liczby ludzi...
Władza ta jest
szczególnie wielka u tych, którzy będąc absolutnymi właścicielami i
panami pieniądza, zarządzają kredytem i rozdzielają go według swego
uznania. W ten sposób doprowadzają jakby krew do całego organizmu
ekonomicznego, którego życie trzymają niejako w swoim ręku, tak, że
bez ich zgody nikt już nie śmie nawet odetchnąć”.
Upaństwowienie Bankowości nie stanowi
rozwiązania
Jeśli po uważnym
przestudiowaniu podanych tu, alarmujących faktów ktoś powiedziałby,
bez głębszego zastanowienia, iż rozwiązaniem problemu byłaby
nacjonalizacja systemu bankowego, to rzecz wybaczalna.
Choć takie
rozwiązanie może się wydawać z pozoru oczywiste, w naszej opinii nie
jest ono poprawne.
Istotnie, po wielu
latach studiów i badań doszliśmy do przekonania, że tylko jedna
rzecz jest bardziej zgubna od obecnego systemu monetarnego, który w
przeważającej części pozostaje w rękach prywatnych, a mianowicie
system monetarny upaństwowiony.
Doświadczenia
zdobyte w wielu dziedzinach wykazały, że monopol publiczny jest
znacznie gorszy od monopolu prywatnego.
Między bankami
prywatnymi istnieje pewien stopień konkurencji. Natomiast monopol
społeczny jest zupełny i nieodwołalny.
Tego rodzaju
monopol może znośnie działać w dziedzinie usług pocztowych czy
kolei, lecz niech Bóg strzeże Australię, jeśli przepływ kredytu -
życiodajna krew narodu - znajdowałaby się pod arbitralną kontrolą
grupy biurokratów, od których nie byłoby odwołania, chyba, że do
innej grupy biurokratów.
Trzeba
zauważyć, że Bank Rezerw realizuje politykę dokładnie taką samą jak
banki prywatne, wyjąwszy parę pomniejszych szczegółów. Zaspakaja on
potrzeby finansowe Rządu Federalnego w zamian za Obligacje Skarbowe
i obstaje przy ich wykupywaniu, za pomocą częstego rozpisywania
publicznych pożyczek, przyczyniając się tym stopniowo do zwiększenia
Narodowego Długu i opodatkowania.
Chociaż jest
instytucją rządową, wobec narodu zachowuje się tak, jakby był
koncernem prywatnym. Duch jego polityki jest całkiem obcy interesom
narodowym.
Nie spieszcie się z
odpowiedzią, że otrzymany przezeń “zysk” wpływa do narodowej kasy.
Wiemy o tym. Lecz korzyść odnoszona z zysku banku narodowego jest
prawie niewarta wspomnienia w zestawieniu z tym, co Bank Rezerw
mógłby uczynić dla Australii, gdyby działał na zasadzie innej
polityki monetarnej.
Innym
przykładem jałowej nieprzydatności upaństwowienia wielkiego banku,
jest Bank Anglii. Co zyskała na tym Wielka Brytania od czasu jego
kosztownej nacjonalizacji za rządów premiera Attlee? Parę marnych
milionów. Prowadzi on tę samą, obcą narodowi, politykę co
poprzednio. Wciąż stanowi ośrodek władzy nad narodem, zamiast być na
jego usługach.
Nie, odpowiedź na
ten problem nie polega na nacjonalizacji banków, co jedynie prowadzi
do zmiany szyldu, lecz nie ma wpływu na zmianę polityki monetarnej.
Monopol nie staje
się ani trochę lepszy przez to, że się rozrasta.
Nasze stanowisko wobec
banków
Nie zamierzamy
przepraszać za kierowanie uwagi publicznej na społeczne szkody
wynikające z obecnego systemu monetarnego.
Pora, aby
społeczeństwo, a szczególnie ci, którzy zajmują wysokie stanowiska,
poznali fakty. “Poznaj prawdę, a ona cię wyswobodzi”.
Natomiast
tego, o czym mówimy w tej książce, nie należy interpretować jako
atak na banki czy na herarhię bankową.
Nie jest to ani
sednem, ani celem tej książki. Wywołanie u czytelnika uczucia
niezdrowego kompleksu odwetowego wobec banków byłby zniweczeniem jej
celu.
Obecne metody
tworzenia kredytu i oferowanie go społeczeństwu na zasadach
oprocentowanego długu, to nic nowego. Zaczęło się to dawno temu.
Nasz obecny system
bankowy wziął swój początek od złotników. Jako rzemieślnicy
zajmujący się obróbką złota i srebra, byli jedynymi, którzy
dysponowali skarbcami dla przechowywania tego rodzaju kosztowności.
Początki
systemu czekowego
W tamtych czasach
jedynym pieniądzem były: złoto, srebro i miedź. W imieniu króla bito
z nich monetę i puszczano ją w obieg jako wypłaty dla armii, floty i
wynagrodzenie za pełnienie służb publicznych. Był to szczęśliwy
okres, bez żadnego długu publicznego.
Jednakże to
wtedy właśnie poczęły się nowe trendy w systemie monetarnym. W
ówczesnej Anglii włamania i rozboje na drogach zdarzały się bardzo
często zanim sir Robert Peel nie ustanowił w 1835 r. dobrze
zorganizowanej policji. Dlatego wyroby ze srebra i suwereny -
podatkowe jednostki monetarne - przechowywano dla bezpieczeństwa u
złotników. Ilekroć lokowano u złotnika, powiedzmy 20 suwerenów,
wystawiał on na tę sumę pokwitowanie. Pokwitowania te stopniowo
stały się walutą, to znaczy, że ludzie przyjmowali pokwitowania
złotników jako zapłatę wierzytelności.
Oczywiście, że było
tylko sprawą czasu, by złotnicy zdali sobie sprawę z faktu, że owa
praktyka płacenia zobowiązań i nabywania dóbr w zamian za kwity
złotników, stawia ich w niezwykłej sytuacji.
Długotrwała
praktyka wykazała im, że bardzo mało ludzi odbiera raz złożone u
nich złote monety. Zatrzymując tylko 10 procent zdeponowanych u
siebie pieniędzy, mógł złotnik sprostać wszystkim codziennym
wypłatom. Pozostałe 90 procent mogły więc być pożyczane na procent.
Złotnicy przekonali
się, ku swemu wielkiemu zadowoleniu i z ogromnym zyskiem, że każdy
depozyt stu złotych suwerenów dawał dostateczną podstawę dla
pożyczenia dziewięciuset funtów w tzw. “certyfikatach złota”.
Te certyfikaty
złota zaczęły krążyć jako pieniądze, ponieważ każdy z nich stanowił
zobowiązanie wypłaty złota na żądanie.
W ten sposób
certyfikaty złota stały się zwiastunami banknotów.
Garet Garrett, w
swej książce Anatomy of Credit (Anatomia kredytu) tak opowiada
historię początku bankowości i kredytu:
“Jak to się dzieje, że
bank może udzielić kredytu do wysokości dziesięciokrotnie
przekraczającej jego depozyty gotówkowe?
Może
najłatwiej to wytłumaczyć na przykładzie historii dawnych złotników,
którzy otrzymywali złoto na przechowanie i wystawiali nań kwity.
Te pokwitowania,
reprezentujące złoto, zaczęły przechodzić z ręki do ręki jako
pieniądz. Widząc to, a także to, że ludzie rzadko tykali samego
złota, czy też żądali jego zwrotu, dopóki sądzili, że jest ono
dobrze zabezpieczone, złotnicy zaczęli emitować papierowe pieniądze,
mające pokrycie w złocie, nie dysponując złotem na ich pokrycie”.
“Pomysł był śmiały,
ale sprawdzał się, ponieważ - jeśli złotnik był rzetelny - był
wypłacalny. W zamian za papier, który przyrzekał wymienić na żądanie
na złoto, brał pod zastaw kosztowności,
nazywane zabezpieczeniem, tak że w zamian za wydany papier
dysponował wartościowymi
aktywami i - gdy
ludzie przychodzili z jego kwitami, żądając złota - musiał jedynie
sprzedać zastaw, kupić złoto i wykupić za nie swój kwit, zgodnie z
obietnicą dbając, by zastaw zawsze dawał się łatwo spieniężyć i aby
nigdy nie przyszło naraz zbyt wielu ludzi z równoczesnym żądaniem
natychmiastowego wydania złota.
Coraz to mniej
ludzi żądało złota. Dopóki złotnik cieszył się ich zaufaniem, woleli
używać w transakcjach wymiennych jego kwitów - papierów, które już
nie reprezentowały faktycznego złota, a mimo to były warte co złoto,
ponieważ jeśli ktoś żądał złota, otrzymywał je. Stąd wzięła się
początek współczesna bankowość”.
W czasach Cromwella
złotników nazywano “bankierami”, zaś w 1694 r. utworzono w Londynie
prywatne towarzystwo, które - w zamian za obiecaną Państwu pożyczkę
1 200 000 funtów - otrzymało przywilej utworzenia Banku Anglii.
Wkrótce zaczęły
powstawać banki akcyjne i system ten rozszerzył się na wszystkie
części świata.
Nie ma więc
co kierować oskarżającego palca w stronę banków czy ku osobom
odpowiedzialnym za współczesny system monetarny. Oni jedynie
odziedziczyli ten system i przeważnie nie mają poczucia winy za
mnóstwo wynikających zeń społecznych szkód.
Możliwość dokonania
zmiany tego systemu leży w gestii każdego demokratycznego Państwa i
można tego dokonać bez wydziedziczania banków czy ich
nacjonalizacji.
Jednakże reformy
będą się wiązać ze znacznym ograniczeniem ich uprawnień i zarazem z
bardzo zbawiennym poszerzeniem zakresu korzystania z suwerennej
władzy, należnej narodowi.
Propozycje Winstona
Churchilla
Winston
Churchill w swym wykładzie im. Romanes’a na Uniwersytecie Oxfordzkim,
wygłoszonym w 1930r., położył logiczne podwaliny podejścia do tych
problemów, z myślą o ich ostatecznym rozwiązaniu. Poniżej
przytaczamy wyjątki z tego godnego uwagi wystąpienia:
“Bezpośrednie
opodatkowanie wzrosło do wysokości, która nie śniłaby się dawnym
ekonomistom czy politykom; uruchomiło to wiele dalekosiężnych
reakcji, jałowych a nawet występnych.
Stoimy w obliczu
nowych sił, które nie istniały w czasie, gdy powstawały podręczniki
(...)
U podłoża naszych
doraźnych trudności leży główny problem światowej gospodarki,
mianowicie dziwna niewspółmierność między siłą nabywczą i
produkcyjną (...)
Jeśli doktryny dawnych
ekonomistów przestały służyć celom naszego społeczeństwa, należy je
zastąpić nowym zespołem doktrynalnym, równie spójnym wewnętrznie i
równie przystosowanym do ogólnego planu (...)
Czyż dziedzictwem
wszystkich triumfów badawczych i organizacyjnych ma być jedynie nowe
skaranie - przekleństwo obfitości? Czyż mamy naprawdę uwierzyć, że
niemożliwe jest żadne lepsze dostosowanie między podażą i popytem?
Faktem jednakże pozostaje, że, jak dotąd, nie powiódł się żaden z
eksperymentów.
Podejmowano rozmaite
próby, od skrajnych rozwiązań rosyjskiego komunizmu do skrajnego
kapitalizmu w Stanach Zjednoczonych. Zawiodły wszystkie i niewiele
posunęliśmy się w tym zakresie w stosunku do czasów barbarzyńskich.
Na tym tajemniczym
pęknięciu i skazie na fundamencie wszystkich naszych organizacji
społecznych winny się niewątpliwie skupić najlepsze umysły świata”.
“Wydaje się więc” -
ciągnął Churchill - “że jeśli na ten poważny i palący problem ma być
rzucone nowe światło, musi on zostać zbadany przez pozapolityczne
ciało, zupełnie wolne od nacisków partyjnych, złożone z osób
dysponujących szczególnymi kwalifikacjami w sprawach ekonomicznych.
Radzimy więc usilnie,
aby parlament utworzył tego rodzaju podporządkowany mu organ,
maksymalnie wspierając jego pracę. Ekonomiczna grupa parlamentarna,
wolna od obaw wobec opinii publicznej, roztrząsająca dzień po dniu
najbardziej kontrowersyjne kwestie finansowe i handlowe, dochodząca
do konkluzji na drodze głosowania, stanowiłaby innowację, dającą się
łatwo pogodzić z naszym elastycznym systemem konstytucyjnym.
Nie widzę powodu, dla
którego Parlament nie miałby
wyłonić takiej podporządkowanej mu grupy, Parlamentu Ekonomicznego,
utworzonej, powiedzmy, z piątej części swych członków, w proporcji
do partyjnego podziału mandatów, z osób o wysokich kwalifikacjach
technicznych i menedżerskich”.
Dziewięć istotnych propozycji
Po dwudziestu
pięciu latach poważnych badań problemów monetarnych i finansowych
naszej ery, Monetarny Research Institute (Instytut Badań
Monetarnych) wysuwa następujące propozycje, które mogłyby stanowić
podstawę do badań dla pozapartyjnej komisji, zgodnie z propozycjami
Winstona Churchilla.
1) Aby Narodowa Władza
Monetarna, odpowiedzialna przed Parlamentem, została ustanowiona w
celu:
A): Kontroli polityki
Banku Rezerw i banków handlowych
B): Powiązania
całkowitej emisji pieniądza w każdym roku z całkowitą zdolnością
produkcyjną dóbr inwestycyjnych, konsumpcyjnych i usług.
2) Aby Narodowa Władza
Monetarna, posługując się Bankiem Rezerw jako swym instrumentem,
dostarczała Rządowi Federalnemu i Rządom Stanowym oraz władzom
lokalnym, środków finansowych potrzebnych na ich przedsięwzięcia
inwestycyjne BEZ OPROCENTOWANIA I ZADŁUŻENIA.
3) Aby Narodowa Władza
Monetarna wprowadziła zasadę obciążania Narodowego Bilansu kosztami
wszystkich narodowych przedsięwzięć inwestycyjnych, lecz zarazem
kredytowania go wartością aktywów wszystkich tych przedsięwzięć.
(Obecnie ludność jest
obciążana kosztami wszystkich robót publicznych poprzez zwiększenie
długu narodowego. LECZ NIGDY NIE ZALICZA SIĘ JEJ NA KREDYT
ODPOWIEDNICH AKTYWÓW. Przy tego rodzaju wypaczonej polityce
księgowania żadne przedsiębiorstwo nie mogłoby być na dłuższą metę
rentowne).
4) Aby pożyczki
publiczne były UMARZANE, a nie ODNAWIANE - w dniu ich płatności; aby
umorzenie było gwarantowane przez Związkowy Bank Rezerw.
5) Aby podatek
dochodowy był redukowany w wymiarze jednolitej stawki 5% rocznie.
Aby rezultaty tego były oceniane pod koniec każdej pięciolatki i aby
redukcja ta była kontynuowana progresywnie, JEŚLI NARODOWA
GOSPODARKA BĘDZIE REAGOWAŁA W SPOSÓB ZADOWALAJĄCY, aż do momentu,
gdy opodatkowanie zmniejszy się o 50%.
6) Aby szczególnie
uciążliwe opodatkowania - by nie nazywać je bardziej dosadnie! -
takie jak podatek obrotowy i podatek od wynagrodzeń - były stopniowo
redukowane w ciągu pięciu lat, a następnie zniesione całkowicie.
7) Aby żadnemu bankowi
handlowemu nie było dozwolone dyskontowanie Weksli Skarbowych.
Należy faktycznie zaniechać dalszego prowadzenia operacji
finansowych z użyciem Weksli Skarbowych jako narzędzia oraz symbolu
kontynuacji zadłużenia narodowego.
8) Aby normy
przekraczania konta zostały ograniczone do kosztu obsługi długu,
dając bankom normalną marżę zysku, lecz znacznie ograniczając ich
władzę, szczególnie nad rządem i w ogólności nad narodem.
9) Aby polityka
subwencjonowania cen z czasów wojny została ponowiona, lecz z tą
istotną różnicą, ażeby te subwencje były pokrywane z narodowego
konta kredytowego, a nie kosztem zwiększonych podatków.
Słuszność zasady
subwencjonowania cen została szeroko potwierdzona podczas ostatniej
wojny. Był to niezwykle skuteczny mechanizm utrzymania cen na stałym
poziomie, w okresie silnych tendencji inflacyjnych.
Proponowane zmiany
w systemie monetarnym należy wdrażać stopniowo, bez nadmiernego
pośpiechu, tak, aby Rząd i cała ludność mogli doświadczać
stopniowego przechodzenia od gospodarki niewypłacalnej, spętanej
długami, w kleszczach opodatkowania, nękanej przez kolejne kryzysy,
do gospodarki rentownej, w której znaleziono wreszcie słuszny i
wykonalny sposób zrzucenia krępujących ją łańcuchów.
Podsumowanie zalet
Powyższe propozycje
nie są w żadnym razie wyczerpujące ani wystarczające, lecz mogłyby z
powodzeniem stanowić kamień węgielny każdej reformy polityki
monetarnej.
Podsumowując,
skutkiem ich wdrożenia byłoby:
A) Umocnienie
najwyższego prawa narodu - Federalnego Rządu - do kontroli polityki
monetarnej w ogólności, zaś w szczególności - do tworzenia pieniędzy
na potrzeby przedsięwzięć inwestycyjnych Związku i Stanów.
Naród byłby panem w
swym własnym domu i nie musiałby już zastawiać w bankach majątku
narodowego.
B) Byłoby to
zapoczątkowaniem długiego i żmudnego procesu likwidowania długu
narodowego.
C) Byłoby stopniowym
odchodzeniem od polityki opodatkowania, która już obecnie niewiele
odbiega od konfiskaty dochodu, a która jutro zamieni podatników w
naród krętaczy podatkowych.
D) Zredukowałoby
stopniowo do przyzwoitych rozmiarów strukturę cen inflacyjnych.
Opodatkowanie jest czynnikiem arcyinflacyjnym.
E) Banki handlowe
miałyby swobodę finansowania prywatnego przemysłu, ale w zamian za
oprocentowanie bardziej zgodne ze świadczonymi przez nie usługami w
zakresie mobilizacji i monetaryzacji społecznego kredytu.
Osoby niepokojące
się, że te propozycje mogłyby doprowadzić do inflacji, prosilibyśmy
o nieco chłodnej rozwagi.
Po pierwsze,
ani przez chwilę nie zapominajmy o tym, że o 5% rocznie można
obniżyć wszystkie postaci opodatkowania; wówczas można się
spodziewać, że ceny będą obniżać się generalnie, co roku, w tym
samym stosunku.
Po wtóre,
poprzez politykę stopniowej amortyzacji długu narodowego (to jest
przez jego umarzanie zamiast konwersji Pożyczek Państwowych w
terminie ich płatności), dług narodowy będzie stale redukowany i
odpowiednio do tego można będzie obniżać opodatkowanie.
Po trzecie,
natychmiastowe zniesienie podatku obrotowego obniżyłoby ceny bardzo
wielu towarów o 10-33 procent.
Opodatkowanie pod
rozmaitymi postaciami jest potężnym czynnikiem inflacji cen. Skoro
już rozpoczniemy, na skalę narodową, systematycznie redukować wysoki
poziom opodatkowania, cała struktura cen ulegnie znacznemu obniżeniu
i pieniądz stopniowo odzyska swą przedwojenną siłę nabywczą.
Dyktatura finansów
Można sobie wyobrazić,
że po załamaniu się wielkiego fundamentalnego kłamstwa, że banki
pożyczają swe depozyty i ukazaniu, jak naprawdę powstają pieniądze,
rządzący nami ludzie śmielej podejmą kroki ku naprawie niezmiernych
szkód wypływających z gospodarki opartej na finansowaniu poprzez
zadłużenie.
Jednakże sprawa nie
jest tak prosta i łatwa, jakby się mogło wydawać.
Przede wszystkim u
większości ludzi występuje instynktowny opór przeciw zmianie.
Rzecz
szczególna, że opór ten występuje u ludzi na ogół wyposażonych w
najwyższe dary inteligencji i wykształcenia.
Bierze się to stąd,
że ludziom tego pokroju powodzi się zazwyczaj lepiej niż szerokim
masom ich współobywateli. Człowiek taki uważa, że nie może być zły
system, w którym tak dobrze mu się dzieje.
Człowiek tego
rodzaju jest tak bardzo przekonanym o zasadniczych zaletach status
quo, że na samo wspomnienie o zmianie budzi się w nim naturalny
odruch sprzeciwu.
Można to nazwać
perwersją czy inaczej, ale czymkolwiek to jest, naturę ma tak
nieustępliwą, że staje się dla postępu przeszkodą prawie nie do
pokonania.
Profesor Grafton
Elliott Smith tak skomentował tę umysłową postawę w swej
Intruduction t Human History (Wprowadzenie do historii ludzkości)
“Nawet ludzie, których
trudno posądzić o świadomą nierzetelność czy głupotę, przeważnie nie
są zdolni do rozpatrzenia ze zrozumieniem i bezstronnością obcych im
poglądów”.
“Bezwładność tradycji
i brak odwagi, by się jej przeciwstawić, gdy nowe dowody jej nie
potwierdzają, są - jak się zdaje - wystarczająco potężnym czynnikiem
uniemożliwiającym dostrzeganie najbardziej oczywistych faktów u
wszystkich ludzi, z wyjątkiem umysłów najbystrzejszych i
najodważniejszych”.
Jest jednak jeszcze
inny, bardziej złowrogi aspekt. Musimy stwierdzić, że w naszej
obecnej cywilizacji pieniądz sprawuje niestety na całym świecie
najwyższą władzę.
Jest to władza
dawania i odbierania, władza niszczenia i tworzenia, władza łamania
opozycji i udzielania przywilejów.
Władza ta realizuje
się poprzez kontrolę prasy, radia, a także samego Parlamentu - to
jest trzech najważniejszych instrumentów kontrolowania publicznych
wypowiedzi i urabiania opinii publicznej.
Osobiście nie
chcemy wierzyć, że ludzie na świeczniku są na ogół przekupni.
Jesteśmy przekonani, że tylko wyjątki podatne są na pokusy łapówki.
Istnieją jednakże
inne, bardziej subtelne sposoby skłaniania ludzi do konformizmu
wobec jakiejś polityki.
Fotel ministerialny
na ogół wystarcza, aby uśmierzyć każdą tendencję do nieortodoksji.
Członek gabinetu - niezależnie od przynależności partyjnej - szybko
zdaje sobie sprawę, że korzyści płynące z zajmowanego stanowiska
może czerpać tylko dopóty, dopóki stosuje się do aktualnej polityki
monetarnej.
Zdając sobie z tego
sprawę, instynktownie staje się apologetą i obrońcą tej polityki i
jej przedsięwzięć.
Będąc naprawdę
przekonanym co do tak zwanej ortodoksji finansowej, w dowód
wdzięczności za swe przywileje, będzie na ogół wychodził ze skóry,
aby służyć, podtrzymywać i umacniać pozycję finansowego
establishmentu.
Gdyby nie istniała
możliwa do przyjęcia alternatywa dla bankierskiego systemu
zadłużenia i opodatkowania, nie pozostawałoby nic innego, jak
pogodzić się ze stoicką rezygnacją z szybkim rozkładem i załamaniem
cywilizacji i degeneracją ludzkiego życia do poziomu niewolnictwa z
zadłużonego
zniewolenia.
Lecz taka możliwa
do przyjęcia alternatywa istnieje! Cieszy się uznaniem, które stawia
ją poza wszelką wątpliwością i dyskusją.
Nawet najbardziej
finansowo ortodoksyjne umysły nie będą oponować wobec stwierdzenia,
że najwyższe uprawnienia tworzenia pieniędzy przynależy Rządowi
Państwowemu.
Można by słusznie
spytać, dlaczego Rząd nie korzysta z tego uprawnienia?
DLACZEGO STOPNIOWO
ODDAJE MAJĄTEK NARODOWY POD ZASTAW HANDLARZOM DŁUGAMI, SKORO POSIADA
WŁADZĘ TWORZENIA WSZYSTKICH PIENIĘDZY POTRZEBNYCH DO PRAC RZĄDU, NIE
POPADAJĄC W ZŁO OPODATKOWANIA?
Każdy może dać
własną odpowiedź na to pytanie, lecz żadna zadowalająca odpowiedź
nie przychodzi ze strony osób zajmujących wysokie stanowiska.
Pozostaje faktem,
że naród oddał swe uprawnienia w stosunku do najżywotniejszej sprawy
- systemu monetarnego - sferom interesów realizującym politykę
równie obcą dobrobytowi ludności, jak w przypadku wrogiej okupacji.
Jesteśmy więźniami
we własnym domu. Ci sami ludzie, których wybraliśmy, aby rządzili,
zaprzedali nas w niewolę zadłużenia i opodatkowania.
Innymi słowy, ludzie w
swej skrajnej, dziecinnej naiwności, wybrali swe parlamentarne
“służby”, uzbrajając je we wszystkie sankcje fizycznej władzy i
pozwolili im prowadzić politykę, którą bez ogródek można nazwać
wypowiedzeniem gospodarczej wojny interesom i dobrobytowi tychże
wyborców.
W dodatku za usługi te
sowicie ich opłacamy i
przyznajemy im wysokie zaszczyty!
Czy można się dziwić,
że tego rodzaju praktykowanie Demokracji grozi jej ciężką
kompromitacją?
Postawa
przeciętnego biznesmena wobec podatków sprowadza się do tego, iż są
złem koniecznym. Narzeka na nie, dostosowuje do nich styl życia i
poddaje się im.
Otóż byłaby to dość
logiczna postawa, gdyby opodatkowanie było konieczne; zobaczyliśmy,
że NIE JEST ONO KONIECZNE na pewno niekonieczne w wymiarze
równającym się konfiskacie.
Zostało nam ono
narzucone przez władzę pieniądza, podporządkowująca sobie Rząd i
najwyższe uprawnienia naszego narodu.
Ku dyktaturze nad światem
Wynikiem
systemu zadłużeń jest nie tylko wzrost politycznej i ekonomicznej
centralizacji w wymiarach narodowych; używa go się też jako
instrumentu do narzucenia dyktatury międzynarodowej. Po Pierwszej
Wojnie Światowej założono “Bank Bankierów”, Bank of International
Settlements (Międzynarodowy Bank Rozrachunkowy) - z siedzibą w
Szwajcarii - i zapoczątkowano to, co się nazywa Bankowością
Centralną.
Międzynarodowy Bank
Rozrachunkowy wykazał swą ponadnarodową pozycję, nie przerywając
swobodnej działalności w toku całej II Wojny Światowej.
Międzynarodowi
handlarze długami zaplanowali podczas II Wojny Światowej dalszą
centralizację; jednym z kroków ku temu było ustanowienie
Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego.
Kredyt finansowy
tworzony jest obecnie za zasadach międzynarodowych i William
McChesney Martin, były Przewodniczący Kolegium Dyrektorów
Amerykańskiego Federalnego Systemu Banku Rezerw, w swym wykładzie na
temat “Centralny Bank Światowy?”, fundacji Per Jacobbsena, w
sierpniu 1970roku powiedział: “Przejdę obecnie do omówienia
największego jak dotąd kroku w procesie ewolucji w stronę światowego
banku centralnego. Jest to umowa w sprawie utworzenia Specjalnych
Uprawnień Czekowych (Special Drawing Rights)... Obecnie
międzynarodowy pieniądz tworzy się w sposób planowy i systematyczny
w wyniku wielostronnych decyzji.
Pan McChesney
Martin szczerze przyznał, że ustanowienie Międzynarodowego Banku
Centralnego, tworzącego międzynarodowe kredyty, musi mieć poważny
wpływ na narodową niezależność:
“...Często słyszymy, że istnienie międzynarodowego banku centralnego
jest niezgodne z utrzymaniem narodowej niepodległości.
Zgoda, jeśli przez
niepodległość rozumie się to, co tradycyjnie określano
sformułowaniem: nieskrępowane prawo rządów narodowych do
podejmowania dowolnych działań w sprawach gospodarczych, finansowych
i obronnych... Dalsza ewolucja ku światowemu bankowi centralnemu
będzie wymagała, aby narody pogodziły się z dalej idącymi
ograniczeniami ich swobody do podejmowania niezależnych działań”.
Totalitarna treść
tego przekazu jest chyba dostatecznie jasna! Narodom takim jak
Australia nie pozostaje nic innego, jak bronić się, jeśli naprawdę
zależy im na skutecznej kontroli własnego kredytu.
Dlaczego zastawiać naród?
Handlarze długami
szerzą inny mit: że Australia
musi otrzymać “zagraniczny kapitał”, w celu rozwinięcia swych
możliwości.
Co się w takim
przypadku dzieje, wytłumaczył jasno H.W. Herbert, doradca z
zagranicy, zwiększa podaż pieniędzy w Australii o 100 milionów. Bank
Rezerw emituje odpowiedni fundusz w nowych dolarach australijskich,
w ilości równoważnej sumie zagranicznych pieniędzy (które pozostają
w Londynie czy Nowym Yorku i zwiększają międzynarodowe rezerwy Banku
Rezerw)
Używanie pieniędzy
zagranicznych jest dokładnie tak samo równoważne ‘drukowanie
pieniędzy’, jak wydawanie przez rząd pieniędzy z deficytu
budżetowego czy jego zwiększenie lub zaciąganie dalszych pożyczek w
bankach handlowych. Pan Fraser i jego ministrowie zezwalają, aby
Bank Rezerw tworzył dodatkowe 100 milionów nowego pieniądza, na to,
aby zagraniczna firma mogła uruchomić kopalnię, lecz nie
dopuszczają, aby Bank wprowadził 100 milionów dolarów naszego
pieniądza, po to, aby mogła to uczynić firma australijska”.
(Sunday Mail,
Brisbane, 2 lipca 1977)
Despotyzm
przyzwyczajenia
W ciągu całej
historii człowiek wykazywał dziwną niechęć wobec nowych idei,
niezależnie od stopnia ich wykonalności.
Gdy w Anglii
konstruowano pierwszy statek ze stalowym kadłubem, opinia publiczna
była przekonana, że utonie jak kamień i ośmieszała ten przemysł.
Marconi
bezskutecznie proponował wynalazek telegrafu bez drutu kolejno
różnym armatorom.
Opowiadają, że
Prezes Kolegium Dyrektorów linii Cunard’a zgodził się, aby Marconi
przedstawił swój wynalazek na posiedzeniu zarządu.
Marconi zapewnił
dyrektorów, że statki wyposażone w telegraf bez drutu mogą wysyłać
komunikaty kodowane w alfabecie Morse’a, na odległość setek mil.
Lecz pomimo faktu, że w tych czasach bywało, iż prawie co dzień
zdarzała się jakaś katastrofa okrętowa, wynalazek nie zrobił
wrażenia na dyrektorach linii Cunarda.
Zanotowano nawet,
że Prezes tłumaczył się przed zarządem za zaproszenie Marconiego,
“za narażanie ich na stratę czasu”.
Zanim dr Simpson
odkrył chloroform, operacje i amputacje przeprowadzano bez
znieczulenia, na jęczącym pacjencie, przytrzymywanym siłą, aż do
błogosławionej utraty przytomności.
Można by sądzić, że
świat winien powitać wielkie odkrycie przez Simpsona sposobu na
znieczulenie jako dar niebios; lecz nic takiego się nie stało. Koła
medyczne były pełne wątpliwości, zaś Kościół zaatakował to odkrycie,
twierdząc, że ból został ustanowiony przez Boga jako kara za ludzkie
grzechy!
Musiało upłynąć
trzydzieści lat zanim środki znieczulające zostały powszechnie
przyjęte przez sfery lekarskie i opinię publiczną.
Sir William Harvey,
odkrywca zasady krążenia krwi, opóźnił publikację swych wyników o 12
lat, ponieważ, jak powiedział: “Boję się nie tylko tego, że
nieliczni będą mi szkodzić z zawiści, lecz drżę, abym nie naraził
się całej ludzkości”.
Były to słowa
prorocze, ponieważ - gdy odkrycie zostało opublikowane - “pewni
autorzy obrzucili mnie zniewagami i zarzucili mi zbrodnię, że
ośmieliłem się odejść od nauk i opinii wszystkich anatomów”.
Komentując to, Sir
William Osler napisał: “Nie ma żadnych dowodów na to, że wykłady
Harvey’a na temat krążenia krwi miały jakikolwiek wpływ na profesję
lekarską”.
John Aubray napisał
w swej biografii Harvey’a: “Jego odkrycie zadało zdecydowany cios
jego powodzeniu zawodowemu. Rozpowszechnił się pogląd, że jest
niepoczytalny i miał przeciw sobie wszystkich lekarzy”.
Gdy Villemain
ogłosił w 1869 r., że gruźlica jest chorobą swoistą, “potraktowano
go niemal jak burzyciela medycznego porządku”.
Po odkryciu
promieni rentgenowskich, powstały brygady moralności, dla
przeciwstawienia się tego rodzaju zamachom na przyzwoitość i
intymność. Pewna firma londyńska zrobiła niezły interes sprzedając
kobietom rentgeno-odporną bieliznę!
Sir Patrick
Manson, który odkrył, że przyczyną malarii - w swoim czasie jednej z
chorób o największej śmiertelności - są komary, został wyśmiany
przez współczesny mu światek medyczny; nadawano mu pogardliwy
przydomek “Manson od Komarów”. Ludzie ci nie chcieli uwierzyć, że
malaria mogłaby mieć tak proste wyjaśnienie.
Z takim samym
nieustępliwym oporem, z taką samą fanatyczną opozycją spotka się te
dziewięć bardzo prostych i bardzo rozsądnych propozycji,
przytoczonych tutaj, propozycji dla zreformowania systemu
monetarnego i uwolnienia Australii od zniewolenia przez długi i
opodatkowanie.
Zanim nastąpi
wdrożenie tych oczywistych propozycji, będzie musiał powstać szeroki
front dobrze poinformowanej, inteligentnej opinii publicznej dla
pokonania gwałtownego oporu potężnego establishmentu i despotyzmu
przyzwyczajeń zwykłych obywateli.
Jak zauważył
angielski eseista Walter Bagehot: “Nie ma większego bólu niż ten,
który towarzyszy narodzinom nowej idei”.
Co TY możesz uczynić w tej sprawie?
Ludziom ograbianym
przez wcale niekonieczne opodatkowanie wydziera się na ogół okrzyk
bezradności: “Jednostka jest bezsilna”.
Niczego nie
wskórasz, pielęgnując przekonanie, że jednostka jest bezsilna. Jest
to przedwczesne przyznanie się do klęski. Co więcej - to nieprawda.
Jednostka jest
wszechmocna, jeśli zdecyduje się zaangażować w samoobronę; gdyby
tylko zechciała przyłączyć swój głos do głosu innych.
Wątpliwości i
bojaźliwość jednostki znikają jednak pod wpływem mobilizującej
prawdy, że GDY POJAWI SIĘ DOSTATECZNA LICZBA PODOBNIE ŚWIADOMYCH
OSÓB, CZŁOWIEK MOŻE ZDZIAŁAĆ CUDA, W DĄŻENIU DO UPRAGNIONEGO CELU.
Gdy ludzie dochodzą
do takiego stanu, w którym rzecz niekonieczna staje się zbyt ohydna,
aby można ją było tolerować, gdy widok czy myśl o niepotrzebnych
cierpieniach przyprawia ich psychicznie - czy nawet fizycznie - o
mdłości, nie będą tego tolerowali.
Zażądają od
sprawujących władzę, aby z tym skończyć - i to szybko.
Tak było
wówczas, gdy zniesiono pracę dzieci w kopalniach, gdy obalano
niewolnictwo, gdy zniesiono karę śmierci za drobne kradzieże.
Nadszedł czas, gdy żaden sąd nie odważał się jej zasądzić. Po prostu
ludzie nie znieśliby tego - i wyrażali to.
Dziś dochodzimy do
tego stanu w odniesieniu do opodatkowania. Ludzie nie będą tego
znosili. Co więcej - sądzimy, że skłonni są do podjęcia
zdecydowanych działań.
To sprowadza nas
znów na pozycje indywidualnego obywatela: ciebie i mnie. Ciąży na
nas poważna odpowiedzialność.
Godzenie się
z hańbą opodatkowania tylko z szemraniem, to milczące i gnuśne
przyzwolenie na oszustwo.
Przede wszystkim -
i tym jest prawdziwy sens Demokracji - wyborca nie może wątpić o
swej WŁADZY nad politykami i Parlamentem.
Musi dokładnie
uświadomić sobie prawdę, że skoro opinia publiczna zdecydowanie
wypowie się o czymkolwiek, żaden demokratyczny rząd nie ośmieli się
zignorować tego wyrażenia woli ludności.
Historia obfituje w
przykłady siły opinii publicznej i bez przesady można powiedzieć, że
jest to siła największa na świecie. Jest ona siłą moralną, jest to
Demokracja w działaniu.
Lecz nigdy nie
wolno nam zapominać, że opinia publiczna składa się z udziału ludzi
takich ja ty i ja. Jeżeli potulnie i pokornie pogodzimy się z
narzuconym nam ekonomicznym czyśćsem, wówczas - oczywiście - nie
mamy prawa do skargi.
Alternatywą
apatycznego godzenia się z losem jest skuteczne działanie. To zwraca
nas ku pytaniu:
Jakiego rodzaju działanie może podjąć jednostka, aby jej protest był
skuteczny?
Czy powinniśmy odmówić
płacenia podatków?
Nie ma działania bardziej jałowego ani bardziej
antydemokratycznego. Zwalczać same podatki to tłuc głową o mur
skutków, pozostawiając nienaruszoną przyczynę opodatkowania,
prywatny monopol pieniądza.
Odmowa płacenia
podatków dla zasady może być czynem bohaterskim, lecz znacznie
lepiej pracować dla reformy polityki finansowej, na drodze
konstytucyjnej.
Stanowimy
Demokrację i nadal korzystamy z niektórych wielkich przywilejów
rządów demokratycznych. Jeśli Parlament uchwala prawo sprzeczne z
interesami ludności, musimy się z nim liczyć, lecz trzeba pracować
nad jego poprawieniem lub zniesieniem przy najbliższej sposobności.
Zaletą systemu
demokratycznego jest to, że daje nam on prawo do zmiany złego prawa
na dobre.
Trzeba
przyznać, oczywiście, że postawa Parlamentu wobec sprawy finansów
narodowych wystawia ludzi na wielką próbę cierpliwości, gdy widzą
jak mnożą się błędy na błędach, głupota ściga głupotę.
To właśnie ten
czynnik powoduje w opinii publicznej wrażenie, że instytucja
Parlamentu jest wroga interesom publicznym, i że trzyma się polityki
podatkowej z brutalnością, której można by słuszniej spodziewać się
po agresywnym okupancie, zdzierającym z pokonanych kontrybucję.
Jeśli Demokracja ma przetrwać
Jeśli Demokracja ma
się ostać, mimo złowrogich sił, które jej zagrażają, parlament i
ludność muszą stanąć na gruncie wspólnego interesu.
Jeśli Brytyjska
Wspólnota ma utrzymać komunizm na przyzwoitym dystansie, należy
szybko rozprawić się z narastającym przekonaniem, że Parlament jest
wrogiem społeczeństwa, i że stanowi rosnące zagrożenie dla wolności
jednostki.
Ostrzegamy tych,
którzy siedzą na wysokich stołkach, że uporczywa odmowa, ze strony
rządów Związkowych i Stanowych poniechania antyspołecznej polityki
podatkowego zniewolenia, szybko wiedzie Parlament i
Parlamentarzystów na pozycje jak najbardziej cyniczne.
Postawa ta nie
zwalnia - oczywiście - jednostek od odpowiedzialności. To, czym jest
Parlament i zło, które podtrzymuje, to tylko następstwo zaniechania
przez wyborców domagania się - i uzyskania - czegoś lepszego.
Jeśli wyborcy godzą
się z tym złem, mają po prostu to, na co zasługują. “Ceną wolności
jest ustawiczna czujność”. Jeśli ogół wyborców przyjmuje z
rezygnacją ciężkie łańcuchy ekonomicznego zniewolenia, ograniczając
się tylko do szemrania, nieśmiałych oznak protestu czy oburzenia,
zostaną dlań ukute jeszcze cięższe okowy.
Oznaką tego, czy
jesteśmy niewolnikami czy ludźmi wolnymi jest to i tylko to:
gotowość do walki o potwierdzenie naszej suwerennej władzy nad
Parlamentem.
Ludzie potwierdzili
swą niezawisłość, gdy zażądali, aby zdjąć z porządku obrad uchwałę o
podatku na ubezpieczenia społeczne (National Insurance Act).
Potwierdzili swą
suwerenność, gdy nalegali na wycofanie najniebezpieczniejszych
sformułowań poprawek do ustawy o Banku Rezerw.
Potwierdzili swą
władzę, gdy zażądali - i uzyskali - zapewnienie ze strony Rządu
Związkowego, że Rejestr Narodowy nie będzie używany do opodatkowania
przemysłu.
Dla skutecznego
zaznaczenia władzy nad Parlamentem nie zawsze potrzeba wielkiej
liczby osób.
Konieczne jest
wytrwałe, inteligentne i jasne wyrażenie opinii i żądań oraz
przekazywanie ich do centralnego punktu kierowniczej władzy - do
INDYWIDUALNEGO CZŁONKA PARLAMENTU.
Wymogiem jest
raczej duch współpracy niż wyrażanie wrogości.
Jesteśmy
przekonani, że przeciętny członek parlamentu skłania się znacznie
bardziej ku lojalności wobec swych wyborców niż wobec swej Partii.
Lecz jeśli wyborcy nie będą dochodzić swego, partyjne maszynerie
zdominują elektorat.
Gdy opinia
publiczna dostatecznie dojrzeje, żaden uczestnik sesji
parlamentarnej nie odważyły się jej zlekceważyć. Zaś przy
wystarczającej liczbie głosów w parlamencie, żaden rząd nie będzie
mógł przeprowadzić uchwał niezgodnych z interesem społecznym.
Wykazuj, że
opodatkowanie nie jest konieczne, że stanowi monstrualne zdzierstwo,
że o połowę redukują twą osobistą wolność i podwaja twoje kłopoty.
Podkreślaj, że Bank
Rezerw może - i musi -dostarczać dostateczne kredyty finansowe, bez
jakiegokolwiek zadłużenia, przynajmniej na opłacenie robót
publicznych, dla wykupienia długu narodowego oraz dla istotnego
stopniowego zmniejszania opodatkowania rozłożonego na szereg lat.
Podkreślaj,
że obstawanie przy obecnej polityce prowadzi wprost do upadku
demokratycznego rządu, do rozkładu społeczeństwa, do schyłku
indywidualnej wolności i ostatecznie do śmierci samej cywilizacji.
Przede wszystkim
nie gódź się z panikarskim poglądem, że jednostka jest bezsilna w
powodowaniu dalekosiężnych skutków.
Taki pogląd
zupełnie nie odpowiada rzeczywistości.
Wielkie zmiany w
historii rodziły się z działań jednostkowych. Ludzkie masy nigdy się
z nimi nie utożsamiały.
Wielkie reformy
wynikały z wysiłków paru tysięcy osób, które wiedziały bardzo
dobrze, czego chcą i zdecydowanie się tego trzymały.
Walczyli aż do
skruszenia oporu. Wielkie organizacje nie były i nie są do tego
konieczne.
Niech ci otuchy
dodaje, fakt, że gdziekolwiek jesteś, w jak bardzo odległym miejscu,
towarzyszy ci podobne działanie tysięcy innych, nieznanych ci osób;
właśnie to współdążenie z innymi, tysiąckrotnie pomnaża twe osobiste
możliwości.
Ostatnia szansa?
Przyjrzyjmy się
pokrótce sytuacji Australii.
Indonezja z
ludnością szacowaną w 1980 r. na 147 milionów. Chiny przypisują
sobie 1015 milionów z corocznym wzrostem o 15 milionów.
Wśród nich
Australia ze swymi nędznymi 15 milionami, usiłująca zagospodarować
wielki kontynent (większy niż Europa), przy pomocy ludzi białej
rasy, w cieniu setek milionów Azjatów.
Jeśli ten
zasobny przyczółek zachodniej cywilizacji ma być utrzymany przez
białą rasę, muszą zajść wielkie zmiany w myśleniu i sposobie
działania na wszystkich szczeblach społeczeństwa, a szczególnie w
najwyższych sferach politycznych i finansowych.
Ludność Australii
musi odrzucić jako działanie samobójcze wszelkiego rodzaju politykę
ograniczającą rozwój Australii, pozbawione odwagi i zdecydowania
kierowane sprawami państwa, nakładające finansowe hamulce jego
rozwojowi.
Obecnie żyjemy ja
przysłowiowej krainie pieczonych gołąbków, podczas gdy nieubłagane
fakty, związane z naszą sytuacją, domagają się jak
najenergiczniejszej, śmiałej, przepojonej wyobraźnią polityki
prorozwojowej, podejmowanej przez zdecydowane narodowe kierownictwo.
Pieniądze na
rozwój muszą być wyemitowane tak, jakby Australia była w stanie
wojny. Zmagamy się z wielkim problemem zachowania wody na pustynnym
kontynencie; walczymy o zasiedlenie naszego słabo zaludnionego
kraju; mocujemy się z własnym letargiem, w obliczu sił, które mogą
łatwo przekreślić naszą wolność.
Zdobycie pustynnego
wnętrza Australii - obszaru zajmującego połowę kontynentu - domaga
się badań i studiów prowadzonych przez najlepszych inżynierów, z
koniecznym wsparciem finansowym.
Trzeba na wielką
skalę podjąć projekty budowlane w granicach możliwości ludzkich i
materialnych.
Nie mniej ważne
jest zbudowanie pierwszorzędnych autostrad, dla scalenia kontynentu
i większego skupienia go wokół wspólnych celów.
Generalna polityka
rozwoju Australii musi się rządzić zasadą, że to, co jest fizycznie
możliwe, winno być umożliwione, finansowo.
Lecz zamiast
odwagi i zdecydowania jesteśmy nieszczęsnymi świadkami
niewiarygodnego spektaklu politycznej nietrafności, sprzedajności,
niezdecydowania i bojaźliwości.
Nie podejmuje się
dostatecznych wojskowych środków obronnych opartych na najnowszej
technologii, ponieważ finansowa ortodoksja utrzymuje, że brakuje
funduszy.
Wreszcie sam
przemysł marnieje z braku pieniędzy na taki rozwój naszego młodego
kraju, który zapewniłby mu zwiększoną samowystarczalność w tym
niepewnym świecie, w obecnej nieprzewidywalnej epoce.
W obliczu tak
przygnębiającego obrazu ogólnonarodowego zniechęcenia, jako
naturalna ludzka reakcja pojawia się lęk, poczucie niepewności i
brak zdecydowania.
Pod względem
politycznym panuje konflikt i zamęt. Rośnie ekonomiczny chaos. Grozi
nam ekonomiczne załamanie.
Nic więc dziwnego,
że społeczeństwo jest ogłupione. Wydaje się, że żyjemy w czasach
bezmyślnej trwogi.
Jest to
właściwy moment, by Australijczycy postawili sobie pytanie, czy kraj
ten potrafi długo utrzymać się na fundamencie rosnącego zadłużenia.
Czy jakikolwiek
naród zbudowano na ruchomych piaskach podatkowego zniewolenia?
Nie miejmy złudzeń:
Jeśli ludność nie zniszczy opodatkowania, podatki zniszczą ją samą.
Wystarczy prosta arytmetyka, by pokazać, jak nieuchronny głoszą one
wyrok na życiowe standardy i porządek społeczny, który tak długo
budowano.
Tymczasem stoimy
wobec tej doprawdy ponurej perspektywy, tak jakby była nieuchronna,
jakby nie istniała prosta i oczywista droga wyjścia, omówiona i
zarysowana w tej książce.
Rażąco szkodliwe
skutki związane z obecnym systemem finansowym są tworem ludzkim i
ludzie mogą je usunąć. Prawo stanowione przez ludzi nie jest
niewzruszone. Błędy, z którymi godził się tak długo nasz brak
rozeznania, roztropność może naprawić.
Gdy naród wreszcie
naprawdę zapanuje nad swym kredytem finansowym, gdy zacznie go
tworzyć samemu, wówczas dopiero przestanie tańczyć pod melodię
lichwiarzy; rozpocznie długi marsz wyzwoleńczy spod nieznośnego
jarzma opodatkowania; zacznie używać władzy tworzenia kredytu jako
największej z fizycznych możliwości dobroczynnych.
Powtórzmy słowa
najmądrzejszego męża stanu, Abrahama Lincolna:
“Przywilej tworzenia i
emitowania pieniądza stanowi nie tylko najwyższe uprawnienie rządu,
lecz jest tego rządu największą sposobnością twórczą”.
“Największa sposobność
twórcza” Australii. Oto wspaniała perspektywa przed nami jeśli tylko
mamy w sobie zdecydowanie, aby ku niej zmierzać.
Ukazaliśmy drogę.
Odsłoniliśmy fakty.
Na skuteczne działanie
zostało niewiele czasu.
EPILOG
Gdy ktoś występuje z
nową propozycją, która się przeciwstawia, a może wręcz grozi,
obaleniem uznawanych latami wierzeń, przekazywanych innym, podnosi
się przeciw niemu sprzeciw wszelakich namiętności i podejmowane są
wielorakie wysiłki, aby go zniszczyć. Ludzie wytężają wszystkie swe
siły w oporze: zachowują się tak jakby nic o tym nie słyszeli, ani
nie mogli nic pojąć; mówią o nowym poglądzie z pogardą, jakby nie
był godzien nawet zbadania czy uwagi. W ten sposób wiele czasu może
upłynąć nim nowa prawda zdoła sobie utorować drogę.
J.W. Goethe
Okropności
stalinowskiego terroru były znane i opisywane o wiele wcześniej,
zanim Sołżenicyn napisał swój Archipelag Gułag (np. w książce The
Dark Side of the Moon, 1947-przyp. tłum), ale nie przygotowana
jeszcze na te relacje opinia publiczna Zachodu w znacznej mierze po
prostu nie przyjmowała ich do wiadomości.
Norman Davies
Boże Igrzysko
Władza pieniądza grabi
naród w czasach pokoju, a spiskuje przeciw niemu - gdy piętrzą się
przeciwności. Jest bardziej despotyczna od monarchii, bardziej
zuchwała niż dyktatura, bardziej egoistyczna niż biurokracja.
Każdego, kto kwestionuje jej metody lub rzuca światło na jej
zbrodnie, ogłasza jako wroga społeczeństwa.
Obalić ją może tylko
rozbudzona świadomość narodu.
William Jennings
Bryan
źródło:
http://www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/
|